Wnioskując po internetowych wpisach z ostatnich miesięcy dwaj polscy cruiserzy - Mateusz Bereźnicki (3-0, 1 KO) i Artur Górski (9-2, 5 KO), delikatnie mówiąc, nie przepadają za sobą. Ostatnio Bereźnicki i trener Górskiego, Adam Wójcik, wdali się w kolejną wymianę internetowych "uprzejmości" przy okazji wywiadu, jakiego ten drugi udzielił Karolowi Garncarzowi.
Wójcik stwierdził w wywiadzie między innymi, że Oskar Wierzejski nie przyjąłby walki z Górskim, "bo się go boi". Na wypowiedź zareagował Bereźnicki. - Przecież Wierzejski ciężko znokautował Artura w pierwszej rundzie, czego on ma się bać? - zauważył zawodnik Skorpiona Szczecin i KnockOut Pormotions.
- Nie dostaniesz walki z Arturem i następnym razem oglądaj od początku do końca a nie kilka słów wyrwanych z kontekstu - odpisał Wójcik, choć mając na uwadze, że to nie pierwsze taka interakcja pomiędzy Bereźnickim i teamem Górskiego, ringowa konfrontacja nie byłaby chyba wcale złym pomysłem. Bereźnicki już wcześniej deklarował, że jest na nią gotowy, zaznaczając nawet, że w przypadku porażki odda rywalowi swoją gażę.
Tymczasem Artur Górski między liny powróci 19 września na gali w Dębicy. Nazwiska rywala jeszcze nie anonsowano. Plany startowe Bereźnickiego nie są jeszcze znane.
Boksujący w kategorii junior ciężkiej Mateusz Bereźnicki (3-0, 1 KO) po niedzielnym punktowym zwycięstwie nad Dariuszem Skopem rzucił wyzwanie Arturowi Górskiemu (9-2, 5 KO).
- Przypomniała mi się taka walka z tamtego roku, jak Adam Balski walczył z Arturem Górskim, no i Artur Górski zapomniał, jak się liczy chyba. Myślę, że moja walka z Arturem byłaby bardzo spoko dla kibiców, no i może by się nauczył przy mnie liczyć. Ja jestem gotowy na takie walki - powiedział jeszcze w ringu zawodnik KnockOut Promotions i Skorpiona Szczecin.
Na słowa Bereźnickiego odpowiedział na Facebooku trener Górskiego Adam Wójcik. - Ochłoń, Artur nie walczy za drobne i do tej pory nikomu nie odmówił. Szanujmy się jak sportowcy liczmy jak wiesz kto... - napisał Wójcik sugerując, że jego zawodnik byłby gotów podjąć wyzwanie za odpowiednie pieniądze.
25 maja na gali Diablo - Balski olimpijczyk z Paryża Mateusz Bereźnicki (2-0, 1 KO) zaboksuje z Dariuszem Skopem (6-6, 2 KO). W wywiadzie o: sparingach z "Diablo", zbliżającym się pojedynku i polityce Polskiego Związku Bokserskiego, który nie kwalifikuje go do kadry na Puchar Świata, mimo że jest mistrzem Polski i najlepszym w kraju zawodnikiem kategorii ciężkiej.
Boksujący w kategorii junior ciężkiej Mateusz Bereźnicki (2-0, 1 KO) udanie zadebiutował w USA, pokonując na punkty na gali w Newark Twona Smitha (5-14, 4 KO).
1 lutego na gali Knyba - Wawrzyk w Newark swój amerykański debiut zaliczy olimpijczyk Mateusz Bereźnicki (waga junior ciężka). Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z reprezentującym barwy KnockOut Promotions zawodnikiem BKS Skorpion Szczecin.
Boksujący w kategorii junior ciężkiej Mateusz Bereźnicki (1-0, 1 KO) jest kolejnym polskim pięściarzem, który wystąpi na gali organizowanej 1 lutego w Newark.
Głównym wydarzeniem imprezy będzie starcie w kategorii ciężkiej z udziałem Damiana Knyby (14-0, 8 KO) i Andrzeja Wawrzyka (34-4, 20 KO). Między linami zaprezentuje się także m.in. Fiodor Czerkaszyn (25-1, 15 KO).
Dla mierzącego 198 cm Bereźnickiego rok 2024 był bardzo udany. Trenujący w Szczecinie zawodnik wystartował na Igrzyskach Olimpijskich, zwycięsko zadebiutował na ringach profesjonalnych i zdobył złoty medal mistrzostw Polski.
Startujący w kategorii do 92 kg czołowy polski pięściarz boksu olimpijskiego Mateusz Bereźnicki podpisał zawodowy kontrakt z grupą KnockOut Promotions.
Mierzący aż 198 cm reprezentant Skorpiona Szczecin w swoim dorobku ma medale Igrzysk Europejskich i Młodzieżowych Mistrzostw Europy. Był również uczestnikiem ostatnich Igrzysk Olimpijskich w Paryżu.
Waga junior ciężka to koronna kategoria stajni Andrzeja Wasilewskiego - boksowali w niej lub boksują pod szyldem KnockOutu m.in. Krzysztof "Diablo" Włodarczyk, Mateusz Masternak, Michał Cieślak i Krzysztof Głowacki.
Mateusz Bereźnicki jako zawodowiec zadebiutuje 16 listopada na gali KnockOut Boxing Night we Wrocławiu, której główną atrakcją będzie pojedynek Mateusza Masternaka (48-6, 32 KO) z Floydem Massonem (14-1, 8 KO).
Marcin Sianos (0-1, 0 KO), który po porażce przez dyskwalifikację z Arturem Bizewskim (9-0, 4 KO) na marcowej gali w Koszalinie został przez Polską Unię Boksu zawieszony na 5 lat i ukarany grzywną wysokości 7 tys. PLN, złożył odwołanie od decyzji PUB. Treść odwołania w kolejnym akapicie. Dla przypomnienia: Sianos, który wcześniej startował MMA, obalił Bizewskiego na ring rzutem zapaśniczym, a następnie zadał mu na macie uderzenie łokciem.
"Oświadczam, że nie zgadzam się wyżej wspomnianą decyzją i oświadczam, co następuje. Stwierdzenie Komisji, że nie wykazuję skruchy z powodu swojego zachowania, jest niewłaściwe i niezgodne z prawdą. Zaraz po niefortunnym zdarzeniu, jeszcze w ringu podczas gali, przeprosiłem przeciwnika Artura Bizewskiego. Ponadto następnego dnia opublikowałem w social mediach obszerny wpis, w którym publicznie dokonałem kolejnych przeprosin i oficjalnie uznałem swoje zachowanie za karygodne oraz z pokorą przyjąłem decyzję sędziów o dyskwalifikacji podczas pojedynku.
Przytaczając mój wywiad, Komisja Dyscyplinarna wyrwała moje słowa z kontekstu, ponieważ podczas rozmowy z dziennikarzem faktycznie użyłem sformułowania nieudacznicy i darmozjady, ale w kontekście anonimowych wpisów w internecie szkalujących i obrażających moją osobę cyt. "żebyś kur** zdechł" i tym podobne. Prosiłem także promotora gali Rocky Boxing Night, Krystiana Każyszkę o kontakt telefoniczny do Artura Bizewskiego, celem osobistych przeprosin, ale takowego nie otrzymałem. Za porozumieniem Stron z promotorem ustaliliśmy, że polowa mojej gaży z walki zostanie przekazana na konto przeciwnika Artura Bizewskiego. Uważam zatem, ze wszystkie te fakty jak najbardziej świadczą o okazaniu przeze mnie skruchy i uznaniu go za niewłaściwe przeze mnie samego.
Ponadto Komisja stwierdziła, ze moje zachowanie w ringu było intencjonalne. Jest to całkowicie niezgodne z prawdą, ponieważ ewidentnie walka toczyła się na moją korzyść, a w niefortunnej 2. rundzie uzyskałem całkowitą przewagę, wszystkie argumenty w kierunku wy granej były po mojej stronie, więc nie widzę celu intencjonalnego obalenia, skoro szala walki była przechylona na moja stronę. Gdybym czul, ze przegrywam walkę, można byłoby ewentualnie nazwa moje zachowanie intencjonalnym. Moją, jak i każdego walczącego pięściarza, intencją jest wygrana a nie dyskwalifikacja. Chciałbym także odnieść się do kary finansowej i okresu dyskwalifikacji. Zgodnie z przytaczanymi przez komisję paragrafami kara pieniężna wynosi od 300 PLN do 7000 PLN, natomiast Komisja przyznała mi najwyższy wymiar kary tj. 7000 PLN bez jakiegokolwiek uzasadnienia tak drastycznej decyzji. Tak samo stało się z okresem dyskwalifikacji, który wg paragrafu wynosi od 3 miesięcy do 5 lat i tak samo Komisja przyznała mi najwyższy okres możliwy, nie argumentując po raz kolejny maksymalnego wymiaru kary.
Podsumowując, uważam, że nie zasługuję na tak wysoki wymiar kary, moje zachowanie absolutnie nie było intencjonalne (co jest w stanie poświadczyć psycholog sportowy) i zdarzyło się pierwszy raz w mojej 20-sto letniej karierze zawodnika sztuk walki. Oczekuję skrócenia okresu dyskwalifikacji do 6 miesięcy i anulowania kary pieniężnej ze względu na fakt, że 50% moje gaży zostało przekazane na konto rywala. Mając powyższe na uwadze, niniejsze odwołanie jest zasadne i stało się konieczne.