Niepokonany na zawodowych ringach Piotr Łącz (14-0-1, 10 KO) stoczy kolejny zawodowy pojedynek 28 lutego na gali organizowanej przez Joe DeGuardię w Huntinton.
Rywalem 27-letniego pięściarza grupy KnockOut Promotions na dystansie ośmiu rund będzie Dominique Valera (9-1-2, 5 KO). Dla Łącza będzie to powrót na amerykańskie ringi po trzech pojedynkach stoczonych w Arabii Saudyjskiej.
Polak w ubiegłym roku dotarł do ćwierćfinału turnieju WBC, gdzie odpadł po pechowym remisie z Kevinem Ramirezem, późniejszym triumfatorem całej rywalizacji. Valera ostatnią walkę stoczył w listopadzie.
Kevin Ramirez (12-0-2, 4 KO) zostal zwycięzcą turnieju Grand Prix WBC kategorii ciężkiej. Argentyńczyk w walce finałowej pokonał na punkty Ahmeda Krnjica (7-1, 4 KO).
W sierpniu w ćwierćfinale zawodów Ramirez mierzył się z Piotrem Łączem (14-0-1, 10 KO). Pojedynek zakończył się remisem. Ostatecznie jednak, po dwóch kolejnych punktacjach pomocniczych do półfinału awansował pięściarz z Argentyny, choć zaznaczyć należy, że w oficjalnych rekordach zawodników wpisany został werdykt sędziów punktowych czyli remis.
Piotr Łącz (14-0-1, 10 KO) odpoczął chwilę na wakacjach po serii mocnych występów w turnieju WBC wagi ciężkiej i już wrócił na salę treningową.
Póki co zawodnik z Mazanowic nie szykuje się do kolejnego pojedynku a pomaga w Dzierżoniowie jako sparingpartner Damianowi Knybie (16-0, 10 KO), który 18 października na Brooklynie skrzyżuje rękawice z Joeyem Dawejko (28-13-4, 16 KO).
Łącz w tym roku stoczył trzy walki - pokonał Michaela Pirottona i Marko Miluna oraz zremisował z Kevinem Ramirezem. Damian Knyna w 2025 boksował dwa razy, zwyciężając Andrzeja Wawrzyka i Marcina Siwego.
Piotr Łącz (14-0-1, 10 KO) niebawem wznowi treningi bokserskie po remisowej walce z Kevinem Ramirezem w turnieju WBC wagi ciężkiej. W rozmowie z ringpolska podopieczny Łukasza Brudnego podsumował swój ostatni pojedynek, po którym odpadł, decyzją trzeciego panelu sędziowskiego, z rywalizacji w zawodach World Boxing Council.
- Byłem przetrenowany. Jestem uzależniony od treningów i nie potrafię odpoczywać. Wbijam sobie w głowę, że jak nie trenuję to marnuję czas i stracę swoją szansę - powiedział zawodnik KnockOut Promotions i Łukasza Kownackiego.
- Zabiła mnie własna ambicja, bo nie zawsze więcej znaczy lepiej. Mateusz Masternak i Maciek Sulęcki powiedzieli mi, że muszę czasami odpocząć, a ja uważałem, że odpoczynek jest dla słabych. To była tylko moja wina. To była dla mnie cenna lekcja i zapłaciłem za nią najmniejszą cenę, bo tylko remis a nie porażkę - dodał Łącz, który ma jeszcze teoretyczną szansę na powrót do turnieju WBC w przypadku rezygnacji któregoś z półfinalistów.
Piotr Łącz (14-0-1, 10 KO), który w sierpniu po remisie w turnieju WBC wagi ciężkiej z Kevinem Ramirezem odpadł z prestiżowych zawodów decyzją trzeciego panelu sędziowskiego, porzucił myśli o kończeniu kariery, które na chwilę pojawiły się w jego głowie tuż po pojedynku.
Co ciekawe, Łącz ma jeszcze teoretyczne szanse na powrót do turnieju, gdyby któryś za zawodników doznał kontuzji. Tymczasem w przyszłym tygodniu chce wrócić na salę treningową i już z nową energią kreśli plany na swoją sportową przyszłość.
- Boks dla mnie dużo znaczy i dlatego w emocjach powiedziałem pewne rzeczy [o końcu kariery], ale nie żałuję, bo przekonałem się, ile ludzi we mnie wierzy. Na razie jeszcze odpoczywam, regeneruję rękę, ale w przyszłym tygodniu coś zacznę działać i szykują się fajne rzeczy! - powiedział ringpolska.pl podopieczny Łukasza Brudnego.
