W sobotę na gali organizowanej w Kazachstanie kolejną zawodową walkę stoczy kreowany na przyszłego króla kategorii ciężkiej Bachodir Żałołow (14-0, 14 KO). Rywalem dwukrotnego złotego medalisty olimpijskiego będzie Igor Szewadzucki (12-2, 10 KO).
Dla boksującego z odwrotnej pozycji potężnie bijącego dwumetrowca z Uzbekistanu sobotni występ będzie powrotem na profesjonalny ring po 1,5-rocznej przerwie w części przeznaczonej na przygotowania do Igrzysk w Paryżu.
Głównym wydarzeniem gali a Astanie będzie pojedynek o pasy WBO i IBF wagi średniej pomiędzy Żanibekiem Alimchanulim (16-0, 11 KO) i jedynym pogromcą Fiodora Czerkaszyna - Anauelem Ngamissengue (14-0, 9 KO).
W sobotę na gali grupy Top Rank w Las Vegas dojdzie do ciekawego starcia w kategorii ciężkiej z udziałem srebrnego medalisty olimpijskiego z Tokio Richarda Torreza Jr (12-0, 11 KO) z Guido Vianello (13-2-1, 11 KO). Stawką pojedynku będzie pas IBF North American.
Joe Joyce (16-3, 15 KO) i Filip Hrgovic (17-1, 14 KO) stanęli oko w oko przed walką zaplanowaną na sobotę w Manchesterze. Pojedynek dwumetrowców będzie główną atrakcją gali organizowanej przez grupę Queensberry Promotions.
Według bukmacherów wyraźnym faworytem starcia jest Hrgovic, na wygraną którego kurs wynosi 1,3. Zwycięstwo Joyce'a można typować po kursie 5,0. Transmisja sobotniej imprezy na platformie DAZN.
27 czerwca pojedynkiem na gali w Kansas na ring powróci Deontay Wilder (43-4-1, 42 KO). Wybór na rywala "Bronze Bombera" niezbyt mocnego Anthony'ego Herndona (24-5, 15 KO) wywołał wśród kibiców sporo kontrowersji. Sam ex-czempion WBC wagi ciężkiej przekonuje jednak, że proces odbudowywania jego kariery jest starannie zaplanowany.
- Cel jest teraz taki, żeby się przekonać, gdzie w tym momencie jestem, na co mnie stać. To dobry wybór rywala. Mamy kilka walk zaplanowanych na ten rok, może trzy, następna już będzie duża, za granicą, a potem jeszcze coś na koniec roku. Muszę się po prostu pozbierać do kupy - tłumaczył w wywiadzie dla 78SPORTSTV "Bombardier" z Alabamy.
Deontay Wilder po raz ostatni boksował w czerwcu ubiegłego roku, przegrywając przez nokaut z Zhangiem Zhileiem. Wcześniej uległ na punkty Josephowi Parkerowi.
4 maja na gali Canelo - Scull w Rijadzie Efe Ajagba (20-1, 14 KO) zmierzy się z Martinem Bakole (21-2, 16 KO). Choć pojedynek, wbrew wcześniejszym założeniom, nie będzie ostatecznie finałowym eliminatorem IBF wagi ciężkiej, Nigeryjczyk wierzy, że wygrana otworzy mu drogę do walki o pas International Boxing Federation.
- Nie chcę wybiegać w przyszłość, w pełni koncentruję się na Bakole, ale potem, gdy go pokonam, chętnie zaboksuję z Usykiem lub Dubois. Mam siłę, umiejętności i wszystko, co potrzebne, by zostać mistrzem świata - deklaruje Ajagba.
Pięściarz Top Rank zaznacza, że nie łudzi się, iż niedawny nokaut z rąk Josepha Parkera wiele odebrał jego majowemu oponentowi. - Nie biorę do siebie tego nokautu, szykuję się na najlepszą wersję Martina Bakole - przekonuje Afrykańczyk.
Wygląda na to, że Derek Chisora (36-13, 23 KO), przynajmniej w teorii, może wyprzedzić Oleksandra Usyka (23-0, 14 KO) w "wyścigu" do walki z czempionem IBF wagi ciężkiej Danielem Dubois (22-2, 21 KO).
Przedstawiciel International Boxing Federation przekazał dziś Sky Sports, że 22 kwietnia oficjalnie oficjalnie zostanie zarządzony pojedynek Dubois z "Del Boyem" w ramach obowiązkowej obrony tytułu.
Wcześniej ekipy Usyka i Dubois planowały organizację latem starcia o bezdyskusyjne mistrzostwo świata. Komunikat IBF nie oznacza jednak, że do walki nie dojdzie, jednak ekipa Dubois będzie musiała poprosić federację o specjalny "wyjątek". Warto przypomnieć, że Usyk także ma już oficjalnie zarządzoną obronę pasa - WBO z Josephem Parkerem (36-3, 24 KO) i on również na konfrontację z Dubois musiałby otrzymać osobną zgodę.
5 kwietnia pojedynkiem w Manchesterze z Joe Joycem (16-3, 15 KO) na ring powróci Filip Hrgovic (17-1, 14 KO). - Czuję się znakomicie, mam tylko 32 lata, jak na ciężkiego nie jestem jeszcze stary, zostało mi jeszcze co najmniej pięć lat boksowania na wysokim poziomie. Chcę wrócić na szczyt! - zapowiada w rozmowie z "The Ring" Chorwat.
"The Animal" po raz ostatni boksował w czerwcu ubiegłego roku, przegrywając przed czasem z późniejszym zdobywcą pasa IBF Danielem Dubois (22-2, 21 KO). Hrgovic twierdzi, że przegrał z Wyspiarzem, bo nie docenił jego umiejętności.
- Zlekceważyłem go, bo sądziłem, że to będzie dla mnie dużo łatwiejszy pojedynek - przekonuje chorwacki pięściarz. - Powinienem był tę walkę przełożyć, bo wcześniej mocno chorowałem, jednak sądziłem, że starczy mi energii, by go znokautować. Przyjął moje najmocniejsze ciosy i wygrał - należą mu się gratulacje, bo to był zupełnie inny zawodnik niż [na sparingach] kilka lat temu.
- Ja już po piątej czy szóstej rundzie nie miałem siły, od drugiej rundy ledwo widziałem jego ciosy, miałem głębokie rozcięcie i one utrudniały mi widzenie. To dodało mu pewności siebie - wspomina Hrgovic i dodaje: - Popełniłem błąd, za bardzo oddając mu pole, powinienem był mocniej na niego naciskać, bardziej iść do przodu, blokować jego lewy prosty i ruszać głową. A byłem przekonany, że jeden mocny cios z prawej załatwi sprawę. Ten sam błąd co ja popełnił Joshua, gdy pozwolił Dubois iść do przodu, próbując go złapać na kontrę. Ja zrobiłem taki sam błąd.
Frank Warren stwierdził w rozmowie z talkSPORT, że głęboko wierzy, iż federacja WBO odroczy Oleksandrowi Usykowi (23-0, 14 KO) obowiązkową obronę pasa wagi ciężkiej z Josephem Parkerem (36-3, 24 KO), pozwalając wcześniej stoczyć Ukraińcowi unifikacyjny pojedynek z posiadaczem tytułu IBF Danielem Dubois (22-2, 21 KO).
Szef grupy Queenesberry Promotions dodał, że gdyby jednak komitet mistrzowski World Boxing Organization nalegał na pojedynek Usyk - Parker, to ma dla "DDD" inną ciekawą opcję w postaci starcia z Derekiem Chisorą (36-13, 23 KO).
Chisora, któremu także marzy się walka z Usykiem, dzięki niedawnemu zwycięstwu w eliminatorze IBF został obowiązkowym pretendentem do tytułu należącego do Dubois.
Dwukrotny złoty medalista olimpijski w wadze super ciężkiej Bachodir Żałołow (14-0, 14 KO) oświadczył w rozmowie z talkSPORT, że nie zamierza się już starać o złoto na trzecich kolejnych Igrzyskach i w pełni poświęci się już swojej karierze w boksie zawodowym.
- Teraz chcę już toczyć częściej walki profesjonalne, dotąd dużo mojego czasu pochłaniał boks olimpijski i dlatego nie mogłem porządnie poprowadzić kariery zawodowej - powiedział dwumetrowy mańkut z Uzbekistanu.
- Jestem szybki na nogach, mam bardzo szybkie ręce, będę problemem dla tej generacji pięściarzy. Moim celem jest bezdyskusyjne mistrzostwo świata - zadeklarował 30-letni Żałołow, który między linami zaprezentuje się 5 kwietnia na gali w rodzinnym Uzbekistanie.
3 maja w Rijadzie dojdzie do walki o cztery pasy wagi super średniej pomiędzy Saulem Alvarezem (62-2-2, 39 KO) i Williamem Scullem (23-0, 9 KO). Pojedynek rozpocznie się o bardzo nietypowej porze...
Ponieważ starcie z udziałem Canelo ma być atrakcją przede wszystkim dla jego amerykańskich i meksykańskich kibiców, wyjście pięściarzy do ringu przewidziano na 6.00 rano czasu lokalnego. W Nowym Jorku będzie wówczas godzina 23.00, a w Polsce 5.00.
Na razie nie wiadomo, jak Canelo i Scull zamierzają się przygotowywać do nietypowej godziny walki, ale z pewnością będą musieli znacznie zmienić swoje zwyczajowe grafiki.
Jeden z najciekawszych zawodników kategorii ciężkiej młodego pokolenia Moses Itauma (11-0, 9 KO) wróci na ring 24 maja na gali organizowanej w Glasgow. Głównym wydarzeniem imprezy będzie pojedynek Josh Taylor - Ekow Essuman.
Itauma, który w zeszłym roku zanotował cztery błyskawiczne wygrane przed czasem (w tym nad Mariuszem Wachem) został wybrany przez magazyn The Ring Prospektem Roku 2024.