Były mistrz świata wagi ciężkiej Deontay Wilder (43-3-1, 42 KO) zapowiedział, że nie zamierza kończyć kariery po sobotniej porażce z rąk Josepha Parkera. Amerykanin po niespodziewanej przegranej stracił szansę na największą w swoim życiu wypłątę za planowaną na marzec walkę z Anthonym Joshuą.- Nie wiem co się stało, nie miałem odpowiedniego timingu, nie zadawałem ciosów, ręce nie pracowały, jak powinny, czasem tak bywa - tłumaczył "Bronze Bomber", dla którego był to powrót na ring po ponad rocznej przerwie. Niewykluczone, że wiosną dojdzie do jego rewanżu z Parkerem.

9 marca na gali w Rijadzie prawdopodobnie dojdzie do walki o wakujący tytuł mistrza świata IBF wagi ciężkiej pomiędzy Anthonym Joshuą (27-3, 24 KO) i Filipem Hrgovicem (17-0, 14 KO).
Brytyjczyk mial w tym terminie skrzyżować rękawice z Deontayem Wilderem, jednak Amerykanin przegrał z Josephem Parkerem. Alternatywną opcją był właśnie pojedynek o pas International Boxing Federation z Chorwatem.
Aktualnie pas mistrzowski IBF należy do Oleksandra Usyka, który 17 lutego przystąpi do walki unifikacyjnej z Tysonem Furym. Ukrainiec i Brytyjczyk podpisali kontrakt na dwie walki w przyszłym roku, co oznacza, że zwycięzca ich pierwszego pojedynku nie będzie mógł bronić tytułu z obowiązkowym rywalem.
Wszystko wskazuje, że IBF w tej sytuacji odbierze pas Usykowi lub Fury'emu. O wakujący pas zaboksują wówczas dwaj najwyżej klasyfikowani zawodnicy w rankingu, którymi są Hrgovic i Joshua.






