Sergiej Werwejko (8-2, 6 KO) przegrał przez techniczny nokaut w ósmej rundzie z Alim Erenem Demirezenem (10-0, 10 KO) podczas gali, która odbyła się w Hamburgu - poinformował na Twitterze Mateusz Borek.
Stawką pojedynku był należący do Turka tytuł WBO Europe wagi ciężkiej. 28-latek po raz pierwszy obronił pas wywalczony w marcu po wygranej z Radem Rashidem.
Mieszkający w Warszawie Werwejko przegrał po raz drugi na zawodowych. Półtora roku temu Ukraińca zastopował Brazylijczyk Marcelo Nascimento.
Już dziś Siergiej Werwejko może stać się poważnym graczem w światowym boksie. Mierzący niespełna dwa metry pięściarz zmierzy się w Hamburgu z niepokonanym na zawodowych ringach Alim Erenem Demirezenem. Stawką pojedynku pas WBO European.
Z Siergiejem spotkałem się w listopadzie. Tego dnia - jak zwykle - miał ochraniać jedną z modnych dyskotek na Chmielnej. W pracy ochroniarza ma doświadczenie, jeszcze w 2016 roku pracował w klubie go-go. Przestał, ponieważ kolegom nie odpowiadało, że prowadzi sportowy tryb życia. W końcu - kto nie pije, ten kabluje…
Czy pracę w nocy da się pogodzić z profesjonalnym sportem? To karkołomne zadanie. Zapytałem Siergieja, jak wyglądało jego życie przed jedyną przegraną walką w karierze - z Marcelo Nascimento.
- Praca w dyskotece piątek-sobota, tak od dwudziestej do wpół do piątej. Czasami, jak do mnie zadzwonili, to jeszcze w czwartek czy poniedziałek. Do tego dwa treningi dziennie. Oprócz soboty, w soboty bieganie. Zawsze robiłem górkę na Agrykoli i potem wracałem do pracy. Wychodziło mi czasami, że w tygodniu robiłem 13 treningów. Najwięcej latem. Inni mieli wakacje, a ja codziennie bieg, trening, trening, praca. Odpocząłem może 4 dni. Generalnie nie miałem w ogóle wolnego. Nawet w tygodniu walki.
Ukraińcowi, który w przeszłości dzielił zgrupowania z Wasylem Łomaczenką i Ołeksandrem Usykiem, nie straszna jest żadna praca. Odkąd przyjechał do naszego kraju dorabiał przy budowie II linii metra, stawiał kamienice, pracował w cegielni.
- Praca jak praca. Staliśmy przy wielkim piecu i w temperaturze 40 stopni przez 10 godzin układaliśmy cegły. Wszyscy byli mokrzy. Idziesz zjeść, poleżysz i znowu. Gotujesz, przekładasz, nosisz. Po dwóch miesiącach takiego zajęcia, przez dłuższy czas nie mogłem zacisnąć dłoni, rozdzielić rąk. Bałem się, że poważnie naruszyłem nerwy.
Sergiej Werwejko (8-1, 6 KO) i Ali Eren Demirezen (9-0, 9 KO) stanęli naprzeciw siebie podczas oficjalnej ceremonii ważenia przed sobotnią galą w Hamburgu. Pięściarze zaboksują o pas WBO European wagi ciężkiej.
Broniący mistrzowskiego tytułu Turek przed rozpoczęciem kariery zawodowej miał okazję wystąpić na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro, jednak już w pierwszej rundzie przegrał z Filipem Hrgovicem.
Siergiej Werwejko w ubiegłym roku zanotował cenne zwycięstwo przed czasem nad Nagy Aguilerą. W tym roku jeszcze nie boksował, choć w maju przymierzany był do starcia z Mariuszem Wachem, gdy z walki z "Wikingiem" zrezygnować musiał w ostatniej chwili Eric Molina.
Sergiej Werwejko (8-1, 6 KO) zakończył sparingi przed walką o pas czempiona Europy wagi ciężkiej federacji WBO z niepokonanym Alim Erenem Demirezenem (9-0, 9 KO). Pojedynek odbędzie się 29 września na gali w niemieckiej Lubece. W sparingach Werwejce pomagał m.in. Michał Olaś.
Broniący mistrzowskiego tytułu Turek przed rozpoczęciem kariery zawodowej miał okazję wystąpić na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro, jednak już w pierwszej rundzie przegrał z Filipem Hrgovicem.
Siergiej Werwejko w ubiegłym roku zanotował cenne zwycięstwo przed czasem nad Nagy Aguilerą. W tym roku jeszcze nie boksował, choć w maju przymierzany był do starcia z Mariuszem Wachem, gdy z walki z "Wikingiem" zrezygnować musiał w ostatniej chwili Eric Molina.
Ali Eren Demirezen (9-0, 9 KO) jest jednym ze sparingpartnerów Anthony'ego Joshuy, który przygotowuje się do pojedynku z Aleksandrem Powietkinem. Starcie dwóch złotych medalistów olimpijskich odbędzie się 22 września.
28-letni Turek, tydzień wcześniej, 15 września na gali organizowanej w Lubece ma stoczyć walkę o pas WBO Europe wagi ciężkiej z Sergiejem Werwejką (8-1, 6 KO). Dla Ukraińca byłby to powrót na ring po rocznej przerwie. Demirezen osttni raz boksował w maju.
15 września na gali w niemieckiej Lubece Siergiej Werwejko (8-1, 6 KO) stanie do walki o pas czempiona Europy wagi ciężkiej federacji WBO z niepokonanym Alim Erenem Demirezenem (9-0, 9 KO).
Broniący mistrzowskiego tytułu Turek przed rozpoczęciem kariery zawodowej miał okazję wystąpić na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro, jednak już w pierwszej rundzie przegrał z Filipem Hrgovicem.
Siergiej Werwejko w ubiegłym roku zanotował cenne zwycięstwo przed czasem nad Nagy Aguilerą. W tym roku jeszcze nie boksował, choć w maju przymierzany był do starcia z Mariuszem Wachem, gdy z walki z "Wikingiem" zrezygnować musiał w ostatniej chwili Eric Molina.
10 marca na gali w Białymstoku pierwszy tegoroczny pojedynek stoczyć ma boksujący w kategorii ciężkiej Sergiej Werwejko (8-1, 6 KO). Rywalem 29-latka będzie Patryk Kowoll (7-20, 5 KO). Jak się jednak okazuje, na walkę zgody nie wyraża promotor pięściarza Marcin Piwek.
- Kompletnie nie rozumiem zachowania Siergieja - mówi szef grupy Fight Events. - Siergiej narzekał, że mało boksuje i dostał ciekawą ofertę walki na gali w Legionowie w kwietniu. Chcieliśmy tam sprowadzić Mike'a Mollo. Z nieznanych mi przyczyn Siergiej jednak odmówił, a teraz dowiaduję się, że walczy w Białymstoku z Kowollem.
- Co ciekawe, po tym jak Siergiej odmówił współpracy, wystąpiłem do Krzysztofa Kraśnickiego z PWBZ o zawieszenie licencji Siergiejowi ze względu na łamanie warunków kontraktu. Reakcja była taka, że Siergiej wyrobił sobie niemiecką licencję i teraz na niej zamierza boksować, mimo ważnego kontraktu z Fight Events i zawieszenia licencji polskiej, na gali sankcjonowanej przez PWBZ. To są jakieś żarty! - dodaje oburzony Piwek.
10 marca na gali w Białymstoku pierwszy tegoroczny pojedynek stoczy boksujący w kategorii ciężkiej Sergiej Werwejko (8-1, 6 KO). Rywalem 29-latka będzie Patryk Kowoll (7-20, 5 KO) - poinformował na Twitterze Krystian Cieśnik, szef grupy Thunder Promotions.
Werwejko miał bardzo udaną końcówkę ubiegłego roku. Pięściarz urodzony na Ukrainie pokonał m.in. pochodzącego z Dominikany Nagy'ego Aguilerę.
29-latek przygotowuje się do tego występu, sparując m.in. z Arturem Szpilką. W Białymstoku kibice zobaczą w akcji także m.in. Roberta Świerzbińskiego oraz Piotra Gudla.
W sobotę na gali w Wieliczce trzecie tegoroczne zwycięstwo zanotował Sergiej Werwejko (8-1, 6 KO). Niewykluczone, że w kolejnym zawodowym występie 29-latek stoczy rewanżową walkę z Brazylijczykiem Marcelo Nascimento, swoim jedynym dotychczasowym pogromcą.
- Chcemy zmazać tę plamę z rekordu Sergieja. Tamta walka ewidentnie mu nie wyszła, ale po tej porażce Werwejko zmienił trenera i jego walki wyglądają zupełnie inaczej - mówi Marcin Piwek, promotor Werwejki.
Ukrainiec z polskim paszportem w sobotę już w pierwszej rundzie znokautował niepokonanego wcześniej Laszlo Fekete. Węgier okazał się dużo słabszym rywalem, niż wskazywały jego dotychczasowy bilans walk.
- Wiedzieliśmy, że Fekete to nie jest pięściarz z czołówki, ale sami nie spodziewaliśmy się, że będzie boksował aż tak specyficznie. Trzeba też zrozumieć, że Werwejko przystępował do tego pojedynku z kontuzją ręki. Chcieliśmy, żeby zachował mimo wszystko aktywność, więc rywal nie mógł być na poziomie Nagy'ego Aguilery. Sergiej miał boksować z kim innym, ale oryginalny rywal doznał kontuzji. W ostatniej chwili zastąpił go Fekete. W kolejnych występach Werwejko czekają dużo poważniejsze wyzwania - zapowiada Piwek.
W pojedynku otwierającym galę Underground Boxing Show w Wieliczce Kamil Gardzielik (6-0, 2 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Leopolda Krzeszewskiego (1-1, 1 KO). Po sześciu rundach wszyscy sędziowie wypunktowali wysoką wygraną pięściarz z Konina.
Gardzielik od początku narzucił swoje warunki rywalowi, spychając go do obrony. Niepokonany pięściarz grupy Fight Events łatwo wygrywał wszystkie rundy, a jego przeciwnik nie chciał podejmować walki. Dla Gardzielika była to piąta tegoroczna wygrana i drugie zwycięstwo na przestrzeni tygodnia.
W pojedynku kategorii ciężkiej na gali w Wieliczce Sergiej Werwejko (8-1, 6 KO) znokautował w pierwszej rundzie Laszlo Fekete (4-1, 4 KO). Pojedynek zakonczył się po celnym lewym sierpowym Ukraińca z polskim paszportem.
Dzisiaj na gali w Wieliczce kolejny zawodowy pojedynek stoczy Sergiej Werwejko, który we wrześniu wygrał z Nagym Aguilerą. Tym razem rywalem Ukraińca z polskim paszportem będzie Laszlo Fekete.
Boksujący w kategorii ciężkiej Siergiej Werwejko (7-1, 5 KO) powróci na ring 21 października podczas gali Underground Boxing Show w Wieliczce. Rywalem pięściarza grupy Fight Events będzie Gruzin Revaz Karelishvili (8-2, 7 KO).
29-letni Werwejko 9 września w Radomiu odniósł największy sukces w swojej zawodowej karierze, stopując doświadczonego Nagy Aguilerę. Dzięki zwycięstwu nad Dominikańczykiem Werwejko awansował na siódmą pozycję w polskim rankingu wagi ciężkiej Boxrec.
W Wieliczce wystąpi ponadto jeden z najbardziej obiecujących polskich zawodowców półciężki Paweł Stępień (7-0, 6 KO). Nazwisko przeciwnika szczecinianina nie jest jeszcze znane.
Po sobotnim zwycięstwie Siergieja Werwejki (7-1, 5 KO) nad Nagym Aguilerą pojawiły się sugestie, że zawodnik grupy Fight Events mógłby być kolejnym rywalem Artura Szpilki (20-3, 15 KO), który prawdopodobnie powróci na ring 21 października w Wieliczce. Promujący mieszkającego w Polsce Ukraińca Marcin Piwek na taką konfrontację jest otwarty, jednak ze względów pozasportowych póki co nie ma na nią szans. - Ja mogę walczyć nawet z Kliczką, jeśli mi za to zapłacą - deklaruje sam pięściarz w rozmowie z ringpolska.pl.
Siergiej, jak nastrój po największym sukcesie w karierze, miałeś okazję obejrzeć już walkę? Siergiej Werwejko: Wszystko dobrze, ale walki jeszcze nie widziałem. Oglądałem tylko zakończenie. Niestety odnowiła mi się kontuzja lewej ręki, którą złapałem wcześniej na obozie. Ręka jest mocno spuchnięta, nie mogę jej zaciskać. Musimy to wszystko sprawdzić.
Czyli czeka cię odpoczynek od treningów? Tak, najpierw prześwietlenie, a potem zobaczymy co dalej.
Kiedy następna walka? Pojawiły się informacje, że miałeś walczyć z Arturem Szpilką... Ja nic o tym nie słyszałem, ale mógłbym z nim walczyć. Teraz muszę jednak wracać na Ukrainę, bo kończy mi się pozwolenie na pobyt w Polsce. Muszę wrócić i starać się o ponowną zgodę na wjazd. Niestety to może potrwać parę tygodni.
Czyli ewentualna walka ze Szpilką w Wieliczce, nawet gdyby było coś na rzeczy, wydaje się niemożliwa. Gdyby było inaczej, czujesz, że mógłbyś podjąć rywalizację z Arturem? Ja mogę walczyć z każdym, z Arturem też. Mnie promotorzy nie pytali, czy chcę walczyć z Aguilerą po przegranej z Nascimento. Jest walka i już. Ja mogę walczyć nawet z Kliczką, jeśli mi za to zapłacą!