Rafał Wołczecki (10-0, 7 KO) wygrał przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie z Roberto Arriazą (19-8, 14 KO) podczas gali organizowanej na stadionie Tarczyński Arena we Wrocławiu. Pięściarz z Nikaragui był liczony dwukrotnie przed przerwaniem walki.
W pierwszym starciu Arriaza zaskoczył wrocławianina, trafiając mocnym uderzeniem z prawej ręki. Wołczecki zachwiał się na nogach, ale szybko zażegnał kryzys i od drugiej rundy zaczął kontrolować pojedynek.
Polak trafiał pojedynczymi ciosami w różnych płaszczyznach, a w trzeciej odsłonie posłał Arriazę na deski po ciosie na tułów. 33-latek nie dał się wyliczyć, jednak chwilę później ponowne liczenie po uderzeniu na dół zakończyło rywalizację. Była to trzecia tegoroczna wygrana boksującego w kategorii średniej Polaka.
W pojedynku otwierającym wrocławską galę Bryce Mills (13-1, 4 KO) wygrał na punkty z Damianem Tymoszem (7-3-1, 4 KO), zaś Vasile Cebotari (14-0, 6 KO) zastopował w szóstej rundzie Joela Julio (39-18, 33 KO).
W sobotę na gali organizowanej we Wrocławiu kolejny zawodowy pojedynek stoczy Rafał Wołczecki (9-0, 6 KO). 26-latek zmierzy się z Roberto Arriaza (19-7, 14 KO), który pochodzi z Nikaragui. Dla wrocławianina będzie to trzeci tegoroczny występ. Transmisja wydarzenia w serwisie streamingowym Megogo.
Reprezentant Nikaragui Roberto Arriaza (19-7, 14 KO) będzie przeciwnikiem Rafała Wołczeckiego (9-0, 6 KO) 26 sierpnia na gali we Wrocławiu.
Głównym wydarzeniem imprezy będzie walka o mistrzowskie pasy wagi ciężkiej federacji WBA, WBO i IBF pomiędzy Oleksandrem Usykiem (20-0, 13 KO) i Danielem Dubois (19-1, 18 KO).
Na stadionie Tarczyński Arena między linami zaprezentuje się też między innymi Fiodor Czerkaszyn (22-0, 14 KO), który skrzyżuje rękawice z niepokonanym Anauelem Ngamissengue (12-0, 8 KO).
Już za tydzień, w sobotę 26 sierpnia we Wrocławiu, odbędzie się gala Usyk-Dubois. Na undercardzie zobaczymy aż kilkanaście pojedynków, a jednym z zawodników, którzy wystąpią przed walką wieczoru będzie Rafał Wołczecki (9-0-0, 6KO). Pięściarz grupy KnockOut Promotions stoczy w swoim rodzinnym mieście ośmiorundowe starcie.
Polski Gołowkin – kilka lat temu, gdy zaczynałeś karierę zawodową i zaczynałeś ją nokautami, to zostało ukute takie określenie, trochę żartobliwe, ale jest w nim też trochę prawdy. Na polskim ringu zawodowym wyróżniasz się siłą ciosu i masz fizyczne atuty, które dają ci, mimo braku wielkiej kariery w boksie amatorskim, papiery na boks zawodowy. Andrzej Wasilewski nie wybrał cię do KnockOutu przez przypadek. Rafał Wołczecki: Na pewno to jest jakiś atut, każdy ma jakiś atut, każdy ma też słabe strony, o których lepiej nie mówić. Tak jak u Oleksandra Usyka atutem są praca nóg i ringowy spryt, tak moim atutem jest siła ciosu, ale uważam, że nie można się skupiać tylko i wyłącznie na jednej rzeczy. Jeśli bazowałbym tylko na sile ciosu, to będą zawodnicy, którzy znajdą na to receptę i będą próbować to wykorzystać. I tak jak mówisz, o tym mówi wielu i wielu o tym wie, więc w walce czy w sparingach nie będą się ze mną kopać, tylko będą próbować inaczej boksować. Uważam, że cały czas trzeba się rozwijać, dodawać do tego nowe rzeczy, żeby stać się zawodnikiem kompletnym.
W jakim miejscu w karierze teraz jesteś? Jakie cele zakładasz na najbliższy czas? Na pewno chciałbym w tym roku stoczyć jeszcze dwie walki, jedną z nich jest ta walka na gali we Wrocławiu. Był pomysł, żeby jeszcze zrobić jedną walkę 10-rundową, będzie raczej ciężko, więc albo zobaczymy to pod koniec tego roku, albo na początku przyszłego. I mam nadzieję, że walka we Wrocławiu i kolejna to będą już mocne testy. Tak żeby się samemu sprawdzić, żeby pokazać dobrze się przed własną publicznością we Wrocławiu na tak wspaniałej gali. Nie ukrywam, że mam swoje lata, teraz już prawie 27 lat. Więc w perspektywie dwóch lat chciałbym dać sobie cel, żeby zaboksować o jakiś tytuł. Na początek na przykład tytuł mistrza Europy, bo wiem, że on jest w moim zasięgu. Nawet po ostatnich sparingach z Vincenzo Gualtierim, który został ostatnio mistrzem świata IBF, a na sparingach kompletnie nie czułem się od niego gorszy i gdyby na przykład do walki z nim doszło, to bym ją wygrał. Czas pokaże. Bardzo jest ciężko przewidzieć taką drogę, bo może przydarzyć się wiele rzeczy, choćby kontuzja, a może wyskoczyć i co innego, jak pandemia gdy mieliśmy długą przerwę od boksu. W tym roku wszystko zapowiada się na razie bardzo fajnie. Stoczyłem już dwie walki, zaraz stoczę trzecią i w planie jest czwarta. Jak na ten rok rewelacyjnie i w przyszłym roku też myślę o trzech-czterech walkach. Muszę zacząć toczyć pojedynki 10-rundowe i sprawdzać się na dystansie długim.
Kiedyś przez lata solą boksu w Polsce były starcia polsko-polskie. Nie wszyscy toczyli takie duże polsko-polskie pojedynki, ale dla wielu młodych zawodników to była przepustka do dużego boksu. Nie widzę żeby teraz była półka pięściarzy w naszym kraju, z którymi mógłbyś stoczyć taki pojedynek, rywali na równą walkę bez faworyta. Na pewno są, ale problemem jest kwestia biznesowa. Bardzo ciężko obecnie takie pojedynki zorganizować. Jest przecież Kamil Szeremeta, jest Fiodor Czerkaszyn, jest Maciej Sulęcki choć on już jest za granicą. Takie walki można by robić, ale finansowo ciężko to spiąć. Zawodnicy traktują boks jako sposób na życie i chcą na tych walkach zarobić. Wiadomo, że jeden na takiej walce dużo straci. To już nie mój biznes, walki organizuje promotor, a ja stanę do ringu z każdym. Taki jest sport.
Boksujący w kategorii junior ciężkiej Kamil Ślendak (2-1, 1 KO) znokautował w drugiej rundzie Daniela Płonkę (1-1, 1 KO) na gali KnockOut Boxing Night 35 w Rzeszowie.
Pochodzący z Podkarpacia Płonka rozpoczął bardzo agresywnie, ale Ślendak przetrymał jego napór, a następnie zaczął odpowiadać. Płonka był liczony w pierwszej rundzie po ciosie z lewej ręki na tułów. W drugim starciu walka została przerwana po prawym sierpowym Ślendaka, który odniósł w ten sposób drugie zwycięstwo na przestrzeni kilku tygodni.
W pojedynku otwierającym galę KBN 35 niepokonany na zawodowych ringach Tobasz Zarzeczny (6-0, 2 KO) wygrał jednogłośnie na punkty z Danielem Przewieślikiem (3-14-2, 3 KO). Po czterech rundach sędziowie punktowali 39-37 i dwukrotnie 40-36.
Tobiasz Zarzeczny (4-0, 2 KO) pokonał przez techniczny nokaut w drugiej rundzie Vojtecha Majera (4-9, 4 KO) podczas gali Knockout Boxing Night 30 w Jastrzębiu-Zdroju.
Polak od początku ruszył na rywala z Czech i zepchnął go do obrony. Zarzeczny trafiał ciosami na tułów i już w otwierającej odsłonie miał przeciwnika na linach. Zarzeczny w drugiej rundzie trafił mocnym uderzeniem na tułów, Vojtech padł na deski i nie został dopuszczony do dalszej rywalizacji.
W Jastrzębiu-Zdroju w grupie KnockOut Promotions zadebiutował także Ihosvany Rafael Garcia (10-0, 7 KO), który pewnie wygrał z Iago Kizirią (7-12, 5 KO). Kubańczyk boksował z defensywy, kontrował próbującego atakować Gruzina i kontrolował tempo walki. Po sześciu rundach sędziowie punktowali 60-54 i dwukrotnie 59-55.
- Mogę sprawić sobie prezent na 18 urodziny, oczywiście jeśli wygram z Andriją Kuzmanem - mówi Tobiasz Zarzeczny (2-0, 1 KO) przed występem na wielkiej gali KnockOut Boxing Night 27, która odbędzie się 22 kwietnia w Rzeszowie.
Dla Tobiasza Zarzecznego (KnockOut Promotions) to będzie szczególna walka, bowiem zaraz po niej – 26 kwietnia – wchodzi w dorosłość. A co ciekawe, debiutował na zawodowych ringach tuż po 17 urodzinach. - Przede wszystkim cieszę się, że mam rywala w podobnym wieku, debiutanta z Bośni i Hercegowiny. Będę mógł sprawdzić się niemalże z rówieśnikiem w profesjonalnym pojedynku. A co do terminów moich walk, faktycznie debiutowałem 4 dni po urodzinach, teraz walka wypada 4 dni przed 18-stką - powiedział Tobiasz Zarzeczny.
Rok temu w Wałczu w niewiele ponad minutę pokonał Kamila Zychiewicza, zaś w sierpniu w Mrągowie wygrał na punkty z Łukaszem Barabaszem. - A teraz pierwszy zagraniczny przeciwnik, do tego w wyższym limicie, kategorii średniej 72,5 kg. Dystans pozostaje bez zmian, czyli 4 rundy - przyznał młody pięściarz.
Od ostatniej walki minęło kilka miesięcy, ale Tobiasz Zarzeczny nie próżnował. - Cały czas trenowałem i poprawiałem błędy. Z analizy wynikało jasno, co było dobre w moim wykonaniu podczas tych niespełna pięciu rund, a co do poprawy. Nie udało się wcześniej stoczyć trzeciego pojedynku, ale spokojnie, w moim wieku najważniejszy jest trening i rozwój - przyznał bokser pochodzący ze Stalowej Woli.
- W czasie przygotowań mocno skupiliśmy się na sparingach. Trenuję w Warszawie z trenerami Andrzejem Liczikiem od boksu i Karolem Kosakiem od przygotowania motorycznego - dodał.
Gala w Rzeszowie, stolicy Podkarpacia, będzie szczególnie ważna dla Tobiasza Zarzecznego, 2-krotnego Mistrza Polski (w młodzikach i kadetach) nie tylko z racji zamieszkania w tym regionie. - To gala, można powiedzieć historyczna, także jestem zaszczycony, że będę miał okazję się na niej pokazać. Z mojego rodzinnego miasta to tylko 70 km, więc to też plus. Na pewno tata będzie na trybunach.
Łukasz Różański (14-0, 13 KO) i Chorwat Alen Babić (11-0, 10 KO) stoczą walkę o pas Mistrza Świata WBC w kategorii bridger. - Mam nadzieję i trzymam kciuki za wygraną Łukasza. Jego zwycięstwo i zdobycie pasa dałoby bardzo dużo polskiemu pięściarstwu. Nasz boks potrzebuje Zawodowego Mistrza Świata. Oczywiście szanse są równe, jednak sercem jestem za rodakiem - podkreślił Tobiasz Zarzeczny.
W pojedynkach o Mistrzostwo Europy, w kategorii superkoguciej Laura Grzyb (8-0, 3 KO) zmierzy się z Włoszką Marią Cecchi (8-1, 2 KO), a w wadze junior ciężkiej Michał Cieślak (23-2, 17 KO) z Francuzem Dylanem Bregeonem (12-2-1, 3 KO).
Podczas piątkowej gali w Mrągowie swoje walki wygrali Kamil Urbański (2-0, 2 KO) i Tobiasz Zarzeczny (2-0, 1 KO). Zapraszamy do wysłuchania wywiadów z pięściarzami KnockOut Promotions.
Kamil Urbański (2-0, 2 KO) pokonał przez techniczny nokaut w drugiej rundzie Sylwestra Ziębę (1-2, 0 KO) w pojedynku otwierającym telewizyjną kartę walk gali Knockout Boxing Night 23 w Mrągowie.
Po pierwszech chaotycznej rundzie, od drugiego starcia Urbański zaczął osiągać przewagę między linami. Podopieczny Mateusza Masternaka zakończył rywalizację w trzeciej rundzie.
Drugie zawodowe zwycięstwo do swojego zawodowego bilansu dopisał Tobiasz Zarzeczny (2-0, 1 KO), który wygrał jednogłośnie na punkty z Łukaszem Barabaszem (1-5, 1 KO).
Po czterech rundach sędziowie punktowali 39-37 i dwukrotnie 40-36 dla 17-latka, który po raz pierwszy na profesjonalnych ringach miał okazję przeboksować pełen dystans.
- Zawsze chcę szybko wygrać, chociaż nie nastawiam się na nokaut. Najważniejsze, aby wejść do ringu w dobrej formie, pokazać solidny boks i zwyciężyć w dobrym stylu – mówi zaledwie 17-letni Tobiasz Zarzeczny (1-0, 1 KO), który drugą zawodową walkę stoczy 5 sierpnia na KnockOut Boxing Night 23 w Amfiteatrze w Mrągowie. Zmierzy się z Łukaszem Barabaszem (1-4, 1 KO). Transmisja z letniej gali w TVP Sport i tvpsport.pl. Bilety dostępne na ebilet.pl.
W debiucie, na ringu w Wałczu, Tobiasz Zarzeczny (KnockOut Promotions) pokonał w 78 sekund Kamila Zychiewicza. - Z pierwszego występu w gronie zawodowców jestem bardzo zadowolony, ale trzeba iść dalej. Na walkę z Zychiewiczem przygotowaliśmy z trenerem taktykę, która dała efekt w postaci błyskawicznego zwycięstwa. Sądzę, że Barabasz będzie bardziej wymagającym rywalem - powiedział pochodzący ze Stalowej Woli Tobiasz Zarzeczny.
Na co dzień 2-krotny Mistrz Polski (w młodzikach i kadetach) trenuje w Warszawie pod okiem Andrzeja Liczika i Karola Kosaka. Z Barabaszem, podobnie jak z Zychiewiczem, będzie boksować w kategorii junior średniej (69,850 kg). - Wszystko co potrzebuję wiedzieć o Łukaszu Barabaszu, już wiem. W tym roku stoczył 3 walki, pierwszą wygrał, a dwie następne przegrał na punkty, m.in. z Hubertem Benkowskim. Ten pojedynek obejrzałem i z niego wyciągnąłem różne elementy, które mi pomogą w rywalizacji 5 sierpnia – przyznał mierzący 188 cm Tobiasz Zarzeczny.
Czy utalentowany pięściarz z największej polskiej grupy KnockOut Promotions, kierowanej przez Andrzeja Wasilewskiego i Jacka Szelągowskiego, ponownie zwycięży szybko i efektownie? - Na ubiegłorocznych Mistrzostwach Polski Kadetów w Spale, gdzie zdobyłem złoty medal w wadze 70 kg oraz tytuł najlepszego technika, w eliminacjach w 30 sekund pokonałem Alberta Kowalskiego z Lublina. Zanotowałem także bardzo szybki triumf na meczu bokserskim. A co wydarzy się w Amfiteatrze w Mrągowie, dowiemy się już za tydzień… - stwierdził młody bokser, który od września będzie uczęszczał do 3 klasy liceum ogólnokształcącego.
Kibice z uwagą będą obserwowali rozwój profesjonalnej kariery Tobiasza Zarzecznego. - Kilka razy boksowałem na świeżym powietrzu na olimpijskich ringach, między innym w Rumunii, gdzie wygrałem z mistrzem tego kraju - przypomniał.
W walce wieczoru letniej gali boksu zawodowego nad mrągowskim jeziorem Czos zmierzą się najwyżej notowany polski pięściarz kategorii półciężkiej, posiadacz pasa IBF Inter-Continental Paweł Stępień (17-0-1, 12 KO) i zdobywca tytułu WBC NABF Michał Łoniewski (4-3, 2 KO). Pierwotnie w głównym pojedynku mieli rywalizować Kamil Bednarek (11-0, 6 KO) i Jan Czerklewicz (7-1, 2 KO), ale zawodnik z Dzierżoniowa złamał kość nadgarstka. W Amfiteatrze Jan Czerklewicz powalczy z Maciejem Drozdowskim (2-0). Podczas gali KBN 23 kolejne zawodowe walki stoczą także niepokonany pięściarz wagi średniej Kamil Gardzielik (14-0, 3 KO) i Kamil Urbański (1-0, 1 KO). Gardzielik skrzyżuje rękawice z pochodzącym z Ukrainy Aleksandrem Iwanowem (17-5, 8 KO), a Urbański z Sylwestrem Ziębą (1-1).(Informacja prasowa)
Kilka tygodni temu na gali KnockOut Boxing Night w Wałczu zawodowy debiut zaliczył 17-letni Tobiasz Zarzeczny (1-0, 1 KO). Młody pięściarz KnockOut Pormotions swoje treningi musi łączyć z nauką.