Federacja IBF zarządziła finałowy eliminator w wadze ciężkiej z udziałem Filipa Hrgovica (18-1, 14 KO) i Franka Sancheza (25-1, 18 KO) - poinformował Dan Rafael. Obozy obydwu pięściarzy wyraziły zainteresowanie podjęciem negocjacji.
Mistrzem IBF w królewskiej dywizji jest Daniel Dubois (22-2, 21 KO), który prawdopodobnie 12 lipca zaboksuje z czempionem WBA, WBO i WBC Oleksandrem Usykiem (24-0, 13 KO). Wcześniej władze IBF sugerowały Dubois obowiązkową obronę z Derekiem Chisorą (36-13, 23 KO).
Nie będzie walki Shannona Briggsa (60-6-1, 53 KO) z Tomaszem Adamkiem, ale 53-letni były mistrz świata wagi ciężkiej rzeczywiście wraca na ring. 1 lipca w Nashville "The Cannon" stoczy swój pierwszy pojedynek od 2016 roku.
- Może i nie było mnie w ringu, ale nigdy nie przestałem być pięściarzem. Wrócę silniejszy, szybszy i groźniejszy niż kiedykolwiek. To nie tylko walka, to cały ruch - Let's Go Champ! - skomentował swój comeback Amerykanin.
Jak poinformował magazyn The Ring, Brytyjska Komisja Bokserska wstrzymała część wypłaty Jarrella Millera (26-1-2, 22 KO) za walkę z Fabio Wardleyem (18-0-1, 17 KO) po poniedziałkowej awanturze na konferencji prasowej.
Amerykanin otrzymał też ostrzeżenie, iż podobne sytuacje w przyszłości mogą skutkować cofnięciem mu pozwolenia na walkę i karą finansową.
Jarrell Miller i Fabio Wardley skrzyżują rękawice 7 czerwca na stadionie piłkarskim w Ipswich. Stawką pojedynku będzie pas WBA wagi ciężkiej w wersji tymczasowej.
Mike Balogun (21-1, 16 KO) będzie przeciwnikiem boksującego w kategorii ciężkiej Mosesa Itaumy (11-0, 9 KO) 24 maja na gali w Glasgow.
Balogun do tej pory na zawodowych ringach przegrał tylko raz - przez nokaut w drugiej rundzie z byłym czempionem wagi cruiser Muratem Gasijewem. Wygrywał m.in. z Treyem Lippe (TKO1), synem słynnego Tommy'ego Morrisona.
Moses Itauma po raz ostatni boksował w grudniu, stopując w pierwszej rundzie Demseya McKeana. W ubiegłym roku zafundował też szybką czasówkę Mariuszowi Wachowi.
Brytyjska Komisja Bokserska (BBBofC) zarządziła natychmiastowy rewanż o pas mistrza Wielkiej Brytanii kategorii ciężkiej pomiędzy Davidem Adeleye (14-1, 13 KO) i Jamiem TKV (8-2, 5 KO).
W rozegranej w sobotę pierwszej walce Adeleye zastopował TKV w szóstej rundzie, jednak cios, który przesądził o losach rywalizacji, zadał po komendzie "stop" sędziego ringowego.
Promująca TKV grupa BOXXER oprotestowała wynik pojedynku, a jej argumenty znalazły uznanie w gronie członków BBBofC, czego konsekwencją jest zarządzony bój rewanżowy. Rezultatu walki jednak nie zmieniono.
Mauricio Sulaiman, najwyraźniej mocno rozczarowany wycofaniem się Dimitrija Biwoła (24-1, 12 KO) z walki z Davidem Benavidezem (30-0, 24 KO), zakomunikował wczoraj, że Rosjanin za starcie z "Monsterem" miał otrzymać 8 milionów dolarów. Szef WBC dodał, że wedle jego wiedzy gaża Biwoła za rewanżowy pojedynek z Arturem Beterbijewem (21-1, 20 KO) wyniosła "tylko" 2,7 miliona (szacuje się, że w rzeczywistości Biwoł zarobił co najmniej 3 razy więcej - red).
Oświadczenie szefa federacji WBC zszokowało wielu dziennikarzy i kibiców, bo postawiło go w roli "adwokata" Benavideza i jednocześnie przeciwnika Biwoła, a przy okazji także Turkiego Alalshikha, który będzie sponsorował kolejny występ mistrza WBA, WBO i IBF wagi półciężkiej.
Rezygnując z walki z Benavidezem, Biwoł oddał pas WBC, którego właścicielem stał się automatycznie Amerykanin, będący wcześniej czempionem tymczasowym. Rosjanin wybrał proponowaną przez Turkiego Alalshiha trylogię z Arturem Beterbijewem (21-1, 20 KO).
Bezdyskusyjny czempion wagi półciężkiej Dimitri Biwoł (24-1, 12 KO) poinformował, że nie przystąpi do obowiązkowej obrony pasa WBC z Davidem Benavidezem (30-0, 24 KO) i tym samym zrzeka się mistrzowskiego tytułu World Boxing Council.
Biwoł wybrał rekomendowaną mu przez Turkiego Alalshikha trylogię z Arturem Beterbijewem (21-1, 20 KO), której stawką w zaistniałej sytuacji będą już "tylko" trzy pasy federacyjne - WBA, IBF i WBO oraz pas magazynu The Ring.
W konsekwencji decyzji Biwoła David Benavidez został oficjalnie mianowany pełnoprawnym czempionem federacji WBC.
Przegrywając w sobotę z Filipem Hrgovicem, Joe Joyce (16-4, 15 KO) zanotował czwartą porażkę w ostatnich pięciu walkach. Mimo wszystko 39-letni "The Juggernaut" ani myśli o kończeniu zawodowej kariery.
- To nie był mój wieczór, ale zrobię to znowu! Czyż nie bawiliście się dobrze? - zapytał retorycznie Brytyjczyk zagadnięty po pojedynku z Hrgovicem o swoje dalsze plany sportowe.
Tymczasem promotor Joyce'a Frank Warren zdaje się sugerować swojemu podopiecznemu zawieszenie rękawic na kołku.
- Nie chciałem tego mówić publicznie, ale owszem - ciężko będzie już mu wrócić do gry o stawkę. Joe znakomicie pracował dla brytyjskiego boksu przez te wszystkie lata. Był świetnym amatorem, srebrnym medalistą olimpijskim - a powinien być złotym - wykazywał się ogromną odwagą, ale powinien teraz usiąść i wszystko sobie przemyśleć. Ja powiem mu tylko, co ja sądzę, a on sam będzie musiał podjąć decyzję. W boksie już tak jest, że w pewnym wieku nie możesz przed pewnymi rzeczami uciec - powiedział Warren magazynowi The Ring.
Po sobotnim zwycięstwie nad Joe Joycem Filip Hrgovic (18-1, 14 KO) powrócił do gry o stawkę. Chorwat ponownie między linami pojawi się prawdopodobnie w okolicach września. Frank Warren, który ma prawo do promocji kolejnego występu Chorwata, ma już dla niego ciekawe propozycje.
Szef grupy Queensberry Promotions zdradził w rozmowie z The Ring, że chciałby zestawić Hrgovica ze swoim gorącym prospektem Mosesesm Itaumą (11-0, 9 KO) lub weteranem Dillianem Whytem (31-3, 21 KO).
Itauma najbliższy pojedynek stoczyć ma 24 maja na gali w Glasgow. Whyte przymierzany był przez media do potyczki z Hughiem Furym w czerwcu, jednak sam "Body Snatcher" póki co dementuje doniesienia na temat takiego starcia.
Richard Torrez (13-0, 11 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Guido Vianello (13-3-1, 11 KO) w walce wieczoru gali Top Rank w Las Vegas. Po dziesięciu rundach sędziowie punktowali 97-92 i dwukrotnie 98-91.
W drugiej rundzie Włoch stracił punkt za klinczowanie. Stawką pojedynku były pasy IBF Ameryki Północnej, NABF i WBO NABO wagi ciężkiej. Dla obu zawodników były to pierwsze tegoroczne występy.
Podczas tej samej gali kolejne zawodowe zwycięstwo zaliczył Abdullah Mason (18-0, 16 KO), który zastopował po sześciu rundach Carlosa Ornelasa (28-5, 15 KO). Stawką tej rywalizacji były pasy NABF i WBO NABO wagi lekkiej.