Mnóstwo znakomitych gadżetów bokserskich można nabyć w trwających jeszcze kilka dni licytacjach charytatywnych agencji Zero Sześć zorganizowanych przy okazji kolejnego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Na sprzedaż zostały wystawione m.in. rękawice z własnoręcznymi podpisami Floyda Mayweathera Jr, Manny'ego Pacquiao, Anthony'ego Joshuy i Andrzeja Gołoty. Można także wylicytować kolację z Przemysławem Saletą. Serdecznie zachęcamy do licytacji i wspierania WOŚP!
W minioną sobotę na ring powrócił 54-letni Mike Tyson. "Żelazny" stoczył ośmiorundową walkę pokazową z Royem Jonesem Jr i już zapowiada kolejne występy. Na konfrontację ze swoim byłym rywalem gotowy jest Andrzej Gołota.
- Mógłbym z nim walczyć. Na poważnie. Nie ma problemu. Tylko musiałbym dwa miesiące potrenować. Czy dbam o formę? Na razie to dba o nią bardziej mój pies niż ja. On mi formę utrzymuje, bo muszę z nim spacerować po dwie godziny dziennie - stwierdził w rozmowie z portalem sport.pl czterokrotny pretendent do mistrzowskich pasów wagi ciężkiej.
Gołota i Tyson mieli już okazję skrzyżować ze sobą rękawice 20 lat temu. Walka zakończyła się wygraną Amerykanina po tym, jak "Andrew" zrezygnował z rywalizacji po drugiej rundzie.
Nie żyje bokserski sędzia Eddie Cotton. Amerykanin był zarażony koronawirusem, a informację o jego śmierci podał jako pierwszy serwis insidernj.com. Miał 72 lata.
Cotton prowadził w ringu wiele pojedynków o mistrzostwo świata. W swojej karierze odwiedził również Polskę. Był trzecią osobą w ringu podczas pamiętnej wojny Rafała Jackiewicza z Delvinem Rodriguezem na gali w Ełku.
Cotton sędziował także m.in. rewanżowy pojedynek Andrzeja Gołoty z Riddickiem Bowe oraz starcia Mariusza Wacha z Władimirem Kliczko i Tomasza Adamka z Travisem Walkerem.
W listopadzie 2012 roku w Łodzi miała odbyć się gala wrestlingowa z głównym wydarzeniem w postaci pojedynku Andrzeja Gołoty z Riddickiem Bowe. Imprezę ostatecznie odwołano, oficjalnie ze względu na kontuzję Amerykanina, a "Andrew" zamiast wystąpić w klatce zaprezentował się kibicom w walce bokserskiej z Przemysławem Saletą. Gołota z Saletą przegrał przed czasem i zakończył zawodową karierę.
Lennox Lewis w rozmowie z magazynem The Ring opowiedział o swoim zwycięstwie nad Andrzejem Gołotą w 1997 roku. Były król kategorii ciężkiej stwierdził, że ekspresowo znokautował Polaka, bo ze względu na kłopoty żołądkowe chciał jak najszybciej opuścić ring.
- Przed wszystkimi walkami posiłki gotowała mi moja mama - wspomina Lewis cytowany przez "Biblię Boksu". - Mama wiedziała, że lubię karaibskie papryczki. Przed pojedynkiem z Gołotą bardzo rozbolał mnie brzuch. Zapytałem wtedy mamę, jakich papryczek użyła. Odpowiedziała, że nie mogła dostać karaibskich więc użyła innych.
- Gdy wyszedłem do ringu brzuch bolał mnie już naprawdę mocno, a Gołota jeszcze mnie wkurzył tak śmiesznie się na mnie patrząc. Nie miałem nastroju, by to przeciągać. Fani często widzą walkę, ale nie wiedzą, jaka historia się za nimi kryje - dodał słynny Brytyjczyk, który z Gołotą rozprawił się w 95 sekund.
23 listopada mistrz świata WBC wagi ciężkiej Deontay Wilder (41-0-1, 40 KO) stanie do rewanżowego pojedynku z Luisem Ortizem (31-1, 26 KO). W ramach promocji walki ekipa Premier Boxing Champions wyemitowała klip, na którym "Bronze Bomber" wspomina najsłynniejsze, w jego opinii, rewanże w historii boksu. Na liście Wildera znalazło się m.in. legendarne drugie starcie Andrzeja Gołoty z Riddickiem Bowem z 1996 roku.
- Jeśli się nie mylę, to w tej walce Gołota uderzył Bowe'a poniżej pasa kilka razy, był za to karany i w końcu go zdyskwalifikowano - mówi o pamiętnej walce "Andrew" Wilder.
Dla Deontaya Wildera ponowna konfrontacja z Ortizem będzie drugim w karierze rewanżem. Wcześniej dwukrotnie krzyżował rękawice z Bermanem Stivernem. Jeśli Amerykanin wygra w przyszłą sobotę, to 22 lipca czekać go będzie rewanż numer trzy - z Tysonem Furym.
Andrzej Gołota po zawieszeniu rękawic na kołku pozostaje aktywny fizycznie. Sport jednak najpopularniejszemu polskiemu pięściarzowi w historii nie zawsze wychodzi na zdrowie.
Jak zdradziła na Instagramie Mariola Gołota, "Andrew" ostatnio upadł podczas jednej z przejażdżek rowerowych, łapiąc bolesną kontuzję.
"Uparty twardziel. Dwa tygodnie po upadku na rowerze, spania na siedząco oraz moich próśb i gróźb, by udać się na prześwietlenie, Andrzej dał się przekonać: sześć pękniętych żeber." - napisała na Instagramie żona czterokrotnego pretendenta do tytułu mistrza świata kategorii ciężkiej.
31 maja na gali Babilon Pormotion w Pruszkowie Michał Cieślak (18-0, 12 KO) zmierzy się z Olanrewaju Durodolą (29-6, 27 KO). Zapraszamy do wysłuchania rozmową z boksującym w wadze junior ciężkiej niepokonanym radomianinem, który w piątek skończył 30 lat.
Czterokrotny pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej Andrzej Gołota (41-9-1, 33 KO) otrzymał ofertę powrotu na ring. O niespodziewanej propozycji poinformowała żona pięściarza - Mariola, przy okazji promocji programu telewizyjnego "Agent - Gwiazdy", w którym małżeństwo Gołotów wzięło udział.
- Decyzja o zakończeniu kariery była, że tak powiem, dorosła - i dla męża, i dla mnie, bo w pewnym momencie sport wyczynowy zaczyna się robić niebezpieczny. Ale nie dalej niż w czwartek (14 lutego), Andrzej znów dostał ofertę walki. Zainteresowanie jest, kibice nadal chcieliby go widzieć, ale to już zamknięty rozdział tej książki- zdradza żona byłego pięściarza, doprecyzowując, że oferta dotyczyła występu w turnieju.
- Oferta jest jak najbardziej prawdziwa. Jeśli turniej dojdzie do skutku, potwierdzi to moje słowa. Jeśli nie dojdzie, upublicznię ofertę - mówi Mariola Gołota.
Gołota ostatni zawodowy pojedynek stoczył w lutym 2013 roku. W ostatnim profesjonalnym występie pięściarze przegrał przed czasem z Przemysławem Saletą.
Sędzia Frank Garza nie może tego powiedzieć wprost, ale daje do zrozumienia, że Polak pobiłby Mike’a Tysona. Gdyby zaczął trzecią rundę. "Przegląd Sportowy" porozmawiał z człowiekiem, który prowadził tę pamiętną walkę.
Czy dwurundowa walka Mike’a Tysona z Andrzejem Gołotą, która odbyła się w 2000 roku w Detroit, była jednym z najbardziej nietypowych wydarzeń, z którymi miał pan do czynienia w boksie? Frank Garza: Myślę, że to była jedna z najdziwniejszych walk, które w ogóle wydarzyły się w boksie zawodowym. A przynajmniej w tamtych latach. To miało być zderzenie dwóch indywidualności – dwóch wybitnych, ale i nietypowych pięściarzy. Obaj mieli sporo na sumieniu. Wcześniej robili przecież w ringu rzeczy, które nie przynosiły chluby tej dyscyplinie sportu. Było zresztą wielu ludzi, którzy twierdzili, że Gołota i Tyson w ogóle nie powinni ze sobą walczyć z powodu tych dziwnych zachowań.
Zna pan odpowiedź na pytanie, dlaczego Gołota zszedł z ringu po drugiej rundzie? Wielu ludzi mówi, że była ona dla niego o wiele lepsza niż pierwsza, w której znalazł się na deskach. Zgadzam się z tymi ludźmi. To była runda, która należała do Gołoty. Nie wiem, dlaczego to zrobił. Dałem mu wszelkie możliwości, które tylko mogłem. Po gongu kończącym drugą rundę powiedziałem: „Wracaj do narożnika. Masz minutę. Pomyśl o tym, co zamierzasz zrobić”. Zostawiłem to w jego rękach, zostawiłem to ludziom z jego narożnika. Sam miałem związane ręce. A kiedy minuta kończąca przerwę minęła – dałem Andrzejowi ostatnią szansę. A on powiedział, że jest po wszystkim.
Gołota nie chciał walczyć, trener Certo próbował go do tego zmusić, obrażając go przekleństwami i wpychając mu na siłę ochraniacz na zęby. Można zrozumieć, że sytuacja była kuriozalna, ale czy szkoleniowiec nie powinien jednak w każdej chwili stać murem za zawodnikiem? Nie mogę się wypowiadać w niczyim imieniu. Wiem jednak, że jeśli jest jakaś osoba, która rozumie i zna boksera lepiej niż ktokolwiek inny – jest nią właśnie jego szkoleniowiec. Pomiędzy Gołotą i Certo nastąpiło duże spięcie. Dlaczego? To pewne, że Al Certo bardzo chciał, aby Andrzej kontynuował walkę. Jednak ostateczna decyzja należała do pięściarza.