Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Piotrem Wilczewskim, trenerem Mariusza Wacha (30-1, 16 KO), który 19 czerwca w Ostrowcu Świętokrzyskim zmierzy się z Konstantinem Airichem (21-10-2, 17 KO), a jesienią być może skrzyżuje rękawice z Marcinem Rekowskim (16-1, 13 KO).
Redakcja, "Przegląd Sportowy" Piotr Wilk Wilczewski
Krzysztof Włodarczyk (49-3-1, 35 KO) i Artur Szpilka (17-1, 12 KO) - jeszcze niedawno mówili o sobie z szacunkiem, dziś nie ukrywają wzajemnej niechęci. O ich możliwej walce od kilku tygodni mówi się coraz głośniej a od czasu, gdy "Szpila" zdecydował się zakończyć współpracę z trenerem Fiodorem Łapinem, pod okiem którego trenował wspólnie z "Diablo", pojedynek wydaje się być, w bliższej lub dalszej przyszłości, coraz bardziej realny.
Zdaniem Piotra Wilczwskiego, trenera Mariusza Wacha, wynik ewentualnego starcia Szpilki z Włodarczykiem pozostaje sprawą otwartą, bo obaj zawodnicy mają swoje atuty i słabe punkty.
- Jeżeli Artur Szpilka z Krzysztofem Włodarczykiem walczyłby w podobny sposób, jak pół roku temu z Tomaszem Adamkiem, to jest w stanie wygrać na punkty, a "Diablo" nie zrobi mu krzywdy - ocenił "Wilk" w rozmowie z "Przeglądem Sportowym", dodając: - Wymiana może się dla Artura źle skończyć. Jeśli nie będzie szybki na nogach, Włodarczyk może go ustrzelić swoim firmowym lewym sierpowym. Należy pamiętać, że Szpilka nie ma twardej szczęki. Nie sądzę, by przejście do wagi ciężkiej mocno zaszkodziło Włodarczykowi. Przecież na co dzień waży około setki. W walce ze Szpilką powinien ważyć 96–97 kilogramów, wtedy nie straci dynamiki.
Póki co jednak Włodarczyk i Szpilka nie myślą o walce ze sobą, bo przed nimi inne ważne wyzwania - "Diablo" 25 maja w Moskwie spróbuje odzyskać pas WBC kategorii junior ciężkiej w rewanżowym boju z Grigorijem Drozdem (39-1, 27 KO), zaś "Szpila" 24 kwietnia w Chicago zaboksuje po raz pierwszy po podpisaniu kontraktu z Alem Haymonem i rozpoczęciu współpracy z Ronniem Shieldsem.
Brak dobrego przygotowania fizycznego i zbyt późny przylot na walkę ze Stanów Zjednoczonych - to zdaniem trenera Piotra Wilczewskiego główne przyczyny słabszej niż oczekiwano postawy Mariusza Wacha (30-1, 16 KO) w zwycięskim pojedynku z Gbengą Oluokunem (19-11, 12 KO).
- Coś tam na pewno nie zagrało, widać było braki kondycyjne. Może faktycznie te 10 dni... nie wstrzeliliśmy się z tym przylotem - zastanawiał się po walce szkoleniowiec "Wikinga" w studio Polsatu Sport. - Nie ukrywam, że w USA Mariusz sparował naprawdę długie dystanse i kondycja nie zawodziła.
- Prawą ręką faktycznie bił Mariusz troszeczkę za mało. Schudł, szybko zrzucił wagę, ale musi się teraz obudować mięśniami. Jego ciosy nie miały takiej wymowy - zauważył Wilczewski, dodając: - Dzisiejsza walka pokazała to, czego domagałem się wcześniej, że trzeba Mariusza zagonić na siłownię i porobić troszeczkę tej siły. Mariusz jest szczupaczek, chudy, wysoki, ale jednak brak jest tych mięśni. Potrzebujemy czasu. Gdyby walka była na jesieni, a my poracowalibyśmy nad siłą, byłoby super.
14 marca na gali w Lubinie Mariusz Wach (29-1, 16 KO) zmierzy się z Gbengą Oloukunem (19-10, 12 KO). Dla dwumetrowca z Krakowa będzie to trzeci występ od czasu powrotu na ring po porażce z królem wagi ciężkiej Władimirem Kliczką (63-3, 53 KO). Trener "Wikinga" Piotr Wilczewski jest zadowolony z przygotowań do pojedynku i twierdzi, że jego podopieczny wkrótce może zaboksować o światowy czempionat.
- Przygotowania w Stanach były ciężkie, na ostatnie dziesięć dni postanowiliśmy przyjechać do Polski, by złapać świeżość i błysnąć formą - opowiada szkoleniowiec z Dzierżoniowa. - Widać po Mariuszu, że wygląda szczupło, teraz trzeba trzeba go jeszcze obudować troszkę mięśniami i wierzę, że niedługo będzie kandydatem do walki o mistrzostwo świata.
- Wierzę, że Mariusz zdobędzie mistrzowski pas, a krokiem na drodze do walki o tytuł będzie wygrana z Oloukunem. Trzeba jeszcze chwilę poczekać, bo Mariusz miał dwa lata przerwy, potrzebuje trochę czasu, a czy rywalem w walce o mistrzostwo będzie Kliczko czy kto inny, to zobaczymy- kontynuuje trener krakowianina.
Zapytany o to, co Wach musiałby zmienić w swoim boksie, by w ewentualnym rewanżu pokonać Kliczkę, Wilczewski odpowiada: - Trzeba będzie mieć jedną rzecz, której nie było ostatnio, czyli szybkość. Jak ona będzie, to będzie dobrze!
14 marca na gali w Lubinie Mariusz Wach (29-1, 16 KO) zmierzy się z Gbengą Oloukunem (19-10, 12 KO). Zdaniem trenera "Wikinga" Piotra Wilczewskiego Nigeryjczyk może okazać się bardziej wymagającym rywalem niż Travis Walker. - Mariusz nie lubi boksować z niższymi ruchliwymi zawodnikami. On woli dużych mężczyzn, podobnych warunkami do niego - tłumaczy szkoleniowiec z Dzierżoniowa, który nad formą swojego podopiecznego pracował wspólnie z Jamesem Ali Bashirem.
Wygląda na to, że trenerom Mariusza Wacha (29-1, 16 KO) - Piotrowi Wilczewskiemu i Jamesowi Ali Bashirowi udało się załagodzić nieco napiętą ostatnio atmosferę. Na zdjęciu Team Wach w komplecie...
- Nie wiem, czy będę dalej trenować Wacha - mówi James Ali Bashir, drugi trener Władymira Kliczki na temat współpracy z Mariuszem Wachem (29-1, 16 KO). Amerykański szkoleniowiec przez kilka ostatnich tygdoni opiekował się na sali treningowej Wachem, który do swojej kolejnej walki szykuje się w USA.
Niedawno do Wacha dołączył Piotr Wilczewski, który od wielu miesięcy pełni rolę pierwszego trenera pięściarza z Krakowa. Bashir w rozmowie z Boxing.pl wyjawił, że nie zamierza współpracować z Wilczewskim w narożniku Wacha.
- Ten trener z Polski, którego uważam za bardzo krnąbrnego, niecierpliwego i zupełnie bez szacunku, przyszedł i zakłóca to wszystko, co starałem się zbudować z Mariuszem. On nie ma absolutnie żadnego pojęcia, co robi. Ten facet był kiepski jako bokser, a teraz nagle jest nauczycielem? Jest to ogromny krok wstecz, więc jeśli Wach i jego ekipa jest za, wtedy nie pozostaje mi nic innego, jak tylko po prostu wycofać się z tego szaleństwa. Nie lubię zamieszania, kiedy zajmuję się trenowaniem boksera - mówi Bashir.
- Tak, jak ten trener uczy Wacha, z pewnością doprowadzi to do kolejnej porażki, pamiętajcie, usłyszeliście to ode mnie. Przez ostatnie 44 lata mojego życia jestem trenerem, a teraz jakiś dzieciak przychodzi i będzie mnie uczyć logistyki boksu? - nie ukrywa swojej niechęci do Wilczewski Amerykanin.
- Jeśli on jest szczęśliwy z trenerem, który niewątpliwie doprowadzi go do kolejnej klęski, to ja nie mam nic do tego. Naprawdę nie dbam o to. I teraz będzie tak, że jeśli Wach źle wypadnie w kolejnej walce, media będą winić mnie! Ten drugi nie ma ani doświadczenia w rzemiośle nauczyciela czy trenera! Wach potrzebuje dużo poprawek właśnie po ostatniej osobie, która go szkoliła. Nie będę współpracować z tak nonszalanckim, niecierpliwym człowiekiem, który poczynił wiele błódów w metodach szkoleniowych Wacha - mówi Bashir, który ma na koncie współpracę m.in. z Władymirem Kliczko, Eddie Chambersem i Monte Barrettem.
Trener Piotr Wilczewski dołączył do swojego podopiecznego Mariusza Wacha (29-1, 16 KO), który od kilku tygodni buduje swoją formę przed kolejnym pojedynkiem w Global Boxing Gym w North Bergen. Szkoleniowiec z Dzierżoniowa w nocy czasu polskiego wylądował w New Jersey.
Wach, mający na koncie walkę o trzy pasy wagi ciężkiej, kolejną walkę stoczy 14 marca na gali Tymex Boxing Promotion w Lubinie, gdzie skrzyżuje rękawice z Nigeryjczykiem Gbengą Oloukunem (19-10, 12 KO).
"Polski Wiking" do tej pory za Oceanem trenował pod okiem Jamesa Ali Bashira, drugiego trenera Władimira Kliczki, jednak to Wilczewski stał będzie w narożniku krakowianina podczas zbliżającego się pojedynku.
Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Piotrem Wilczewskim, który wczoraj niemal do ostatniej chwili nie był pewny swojego udziału na gali w Radomiu. Były mistrz Europy wagi super średniej ostatecznie stanął w narożniku Mariusza Wacha i Kamila Łaszczyka podczas ich pojedynków na gali Windoor Boxing Night.
Karolina Owczarz, Polsatsport.pl Piotr Wilk Wilczewski
- Zostaliśmy zatrzymani i znaleźli coś w naszym samochodzie. Ciężko jest mi cokolwiek powiedzieć, bo nigdy nie byłem w takiej sytuacji - powiedział Polsatsport.pl Piotr Wilczewski, trener Mariusza Wacha i Kamila Łaszczyka po opuszczeniu aresztu w Opocznie, gdzie przebywał od czwartku. Były mistrz Europy wagi super średniej stanie w narożniku obu pięściarzy podczas dzisiejszej gali w Radomiu.
Karolina Owczarz: Ciężko było opuścić areszt? Piotr Wilczewski: Bardzo ciężko. Nigdy nie chcę tam wrócić. Cały świat przeleciał mi przed oczami, ale wierzę mocno w sprawiedliwość. Z czasem wszystko powinno wyjść na jaw i prawda zostanie ujawniona. Najważniejsza jest gala i teraz muszę się skupić na Kamilu i Mariuszu. Nie jest łatwo wyrzucić wszystko z głowy, ale staram się przestawić ich myślenie.
Dużo człowiek myśli o tym co się stało? Szczerze przeanalizowałem wszystko na spokojnie, a potem już do głowy przychodzą najgorsze myśli. Zastanawiałem się jak mogło dojść do tej sytuacji. Jako sportowcy jesteśmy przygotowani na obciążenia psychiczne.
Czyli jesteście niewinni? Nie warto zadawać takie pytaniem, bo to jest rzecz oczywista. Nigdy w życiu nie zrobiłem nic, co mogłoby się kwalifikować do takiego czynu. Nie mam takich umiejętności w genach i jestem przeciwnikiem takich rzeczy.
Ciężki wieczór Was czeka? Wszystko zależy od tego, co będziemy mieli w głowie. Dla mnie to też będzie sprawdzian i muszę zostawić wszystkie sprawy w szatni.
Piotr Wilczewski został zwolniony przez prokuraturę w Opocznie i stanie dzisiaj w narożniku Mariusza Wacha (28-1, 15 KO) podczas gali w Radomiu. 34-letni pięściarz z Radomia podczas imprezy Windoor Boxing Night zmierzy się z Amerykaninem Travisem Walkerem (39-12-1, 31 KO). Wilczewskiego w narożniku Wacha gotowy był zastąpić jego były trener Andrzej Gmitruk.
- Piotrek Wilczewski w narożniku Wacha podczas dzisiejszej gali w Radomiu - poinformował na Twitterze Mariusz Grabowski, organizator dzisiejszej gali, podczas której wystąpią także m.in. Kamil Łaszczyk (18-0, 7 KO) i wracający na ring po rocznej przerwie Damian Jonak (37-0-1, 21 KO).
Wilczewski wraz z Wachem i Łaszczykiem zostali w czwartek zatrzymali przez policję w Opocznie z powodu podejrzeń o posiadanie środków odurzających. Pięściarze zostali zwolnieni po złożeniu wyjaśnień już wczoraj, dzięki czemu mogli dotrzeć na ceremonię ważenia. Transmisja gali od godz. 19.00 w Polsat Sport.