Bokserska federacja WBO zaktualizowała dziś w nocy swój ranking kategorii junior ciężkiej. Niestety nie pojawiło się w nim nazwisko Nikodema Jeżewskiego (19-0-1, 9 KO), co oznacza, że - o ile nie wydarzy się w najbliższych dniach nic nieoczekiwanego - stawką sobotniej walki Polaka z Lawrencem Okoliem (14-0, 11 KO) nie będzie mógł być pas mistrza świata.
Jeżewski w roli rywala Brytyjczyka zastąpił w ostatniej chwili chorego na koronawirusa Krzysztofa Głowackiego (31-2, 19 KO), który z dwumetrowcem z Londynu walczyć miał o wakujący aktualnie tytuł mistrzowski.
Niepokonany zawodnik z Kościerzyny nie był notowany w czołowej 15-tce WBO, więc formalnie nie mógł być zatwierdzony przez WBO jako pretendent do tytułu, jednak nieoficjalnie spekulowało się, że wpływowy promotor Okoliego Eddie Hearn przekona władze World Boxing Organization do uwzględnienia Jeżewskiego w zaktualizowanym rankingu, co pozwoliłoby nadać sobotniemu pojedynkowi rangę mistrzowską.
Komitet rankingowy WBO pozostał jednak nieugięty i Okolie z Jeżewskim zaboksują ostatecznie jedynie o prawo do walki o pas WBO z Krzysztofem Głowackim. "Główka", zgodnie z decyzją federacji, z lepszym z pary Okolie - Jeżewski skrzyżować ma rękawice w ciągu 180 dni.
180 dni będzie miał zwycięzca walki pomiędzy Nikodemem Jeżewskim (19-0-1, 9 KO) i Lawrencem Okolie (14-0, 11 KO) na stoczenie pojedynku z Krzysztofem Głowackim (31-2, 19 KO) o wakujący tytuł mistrza świata WBO wagi junior ciężkiej. Promujący "Główkę" Andrzej Wasilewski poinformował, że World Boxing Organization utrzymała pięściarza z Wałcza na pozycji oficjalnego pretendenta do mistrzowskiego pasa pomimo problemów zdrowotnych.
Głowacki o tytuł WBO miał boksować w sobotę na gali w Londynie z Okolie. Ostatecznie zmagającego się z koronawirusem pięściarza grupy KnockOut Promotions zastąpi Jeżewski. Niewykluczone, że stawką sobotniej walki będzie tymczasowy lub regionalny pas WBO.
Dla Jeżewskiego będzie to pierwsza na zawodowych ringach walka toczona poza granicami Polski. Głowacki na powrót do ringu czeka od czerwca ubiegłego roku.
- Wszystko rozgrywa się w mojej głowie, począwszy od decyzji dotyczącej przyjęcia pojedynku z Lawrence Okolie (14-0, 11 KO), a skończywszy już na samej sobotniej walce w ringu w Londynie - mówi Nikodem Jeżewski (19-0-1, 9 KO) przed największym wyzwaniem w swojej karierze. Międzynarodowy Mistrz Polski, którego karierę prowadzą Krystian Każyszka, Tomasz Turkowski i Kornel Landowski, stanie 12 grudnia przed szansą zdobycia pasa WBO wagi junior ciężkiej.
Ile rozmów, konsultacji, negocjacji potrzebowałeś w niedzielę, by twierdzący odpowiedzieć na ofertę walki z Lawrence Okolie o pas WBO? Nikodem Jeżewski: Wszystko rozgrywało się w mojej głowie. Kiedy w niedzielę przedstawiono nam konkrety, nie było czasu na czekanie i zastanawianie się. Przekazałem swojemu trenerowi Rafałowi Kałużnemu, że jestem na tak, a on zaakceptował moją decyzję. Oczywiście, jestem głównym decydującym w takich sprawach, bo to ja wejdę do ringu, ale mam ogromne zaufanie do szkoleniowca, więc ucieszyłem się, że Rafał Kałużny też natychmiast odpowiedział - bierzmy tę walkę, po to ciężko się pracuje, by wykorzystywać życiowe szanse.
O takich pojedynkach mówi się, że to "walki życia". I nie ma cienia przesady w tym stwierdzeniu. To jest moja szansa, spełnienie marzeń. Walczę o swoją lepszą przyszłość sportową, o przyszłość mojej rodziny. Kilka miesięcy temu zostałem ojcem, mam wspaniałego syna Olgierda Nikodema i kiedyś będę mógł mu opowiedzieć, że biłem się na wielkiej gali w Anglii o wielki tytuł ze znakomitym rywalem. Byłoby pięknie dopowiedzieć, że walka skończyła się moim zwycięstwem. Wszystko sobie przeanalizowałem w głowie, jestem gotowy, chcę wygrać. Mam szansę wskoczyć na wyższy poziom pod każdym względem. Boks to sport, ale też biznes, dlatego nie mówię mówić, iż pieniądze nie były ważne.
Zaraz po oficjalnym zatwierdzeniu walki Okolie - Jeżewski włączyłeś serial pod tytułem "walki Lawrence Okolie"? Obejrzałem jedną walkę Okolie i to wystarczy. Interesuję się boksem zawodowym, znam najlepszych pięściarzy, więc styl i umiejętności tego zawodnika nie są mi obce. Wiem, że walczył z nim mój kolega Igora Jakubowski na Igrzyskach Olimpijskich w Rio de Janeiro, lecz do wydarzeń sprzed 4 lat nie ma co wracać. Najważniejsze są te ostatnie pojedynki, zresztą każdy bokser przecież zmienia się z miesiąca na miesiąc, a co dopiero mówić o latach. Klasa przeciwnika to jedno, jednak przede wszystkim to ja mam być sobą w ringu w sobotę.
Po zdobyciu Międzynarodowego Mistrzostwa Polski miałeś walczyć w Łodzi, a potem w Wielkim Klinczu z solidnym Romanem Golovashchenko. Potem pojawił się temat jeszcze większej walki z Youri Kalengą, a ostatecznie stanęło na pojedynku o Mistrzostwo Świata WBO. Sam nie mogę uwierzyć, co się wydarzyło z moją karierę w tak krótkim okresie czasu. Byłem zadowolony, że po zwycięstwie z Markiem Prochazką 2 października w Wielkim Klinczu na Kaszubski Gryf Pomorski Rocky Boxing Night dostaję kolejną szansę boksowania i 11 grudnia na kolejnej gali transmitowanej przez Polsat - Rocky Boxing Night 7 im. Jana Biangi zmierzę się z byłym pretendentem do tytułu mistrzowskiego IBO Romanem Golovashchenko. W pewnym momencie dowiedziałem się jednak o kontuzji Ukraińca i byłem bardzo przerażony. Boks to moje życie, to moja praca, a tymczasem znów nie było wiadomo, czy uda się znaleźć zastępcę i czy będę mógł walczyć. Na szczęście na wysokości zadania stanęli prowadzący moją karierę Krystian Każyszka, Tomasz Turkowski i Kornel Landowski. To dzięki ich staraniom i wysiłkom najpierw doprowadzili do ustalenia mojego pojedynku z Youri Kalengą, byłym tymczasowym Mistrzem Świata WBO, a następnie osiągnęli porozumienie ws. walki z Lawrence Okolie. Ostatecznie to ja zastąpię Krzyśka Głowackiego, któremu życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
W sobotni wieczór faworytem nie będziesz... Jestem charakternym, zdrowym i młodym Kaszubem, który łatwo nie odpuści! Wiem, że Okolie bardzo mocno bije, ale i ja mam czym uderzyć. Walka może się skończyć na różne sposoby, wierzę, że to będzie ten najwspanialszy dla mnie, mojego trenera, sztabu, rodziny i wszystkich kibiców.
Nikodem Jeżewski miał walczyć z Yourim Kalengą na gali Rocky Boxing Night, ale dostał ofertę walki z Lawrencem Okoliem i zmienił plany. Spakował torbę, wsiadł w samolot do Londynu i w sobotę wejdzie do ringu, by spełniać marzenia. Krystian Każyszka, promotor Jeżewskiego, opowiedział Po Gongu, w jakich okolicznościach jego zawodnik dostał życiową szansę.
- Zadzwoniłem do Rafała Kałużnego, bo zawsze o ofercie najpierw informuję trenera, dopiero później zawodnika. Powiedziałem mu, że jesteśmy drudzy w kolejce do walki z Okoliem. Trener odpowiedział, że w razie czego wchodzimy w to. Nikodem o niczym nie wiedział - mówi szef Rocky Boxing.
- W nocy z soboty na niedzielę Eddie Hearn napisał mi, że Nikodem będzie walczył z Okoliem i wysłał mi kontrakt. Zadzwoniłem do Nikodema i powiedziałem mu, że dostał taką ofertę. Spytał tylko, czy wszystko się zgadza. Nawet nie zapytał o warunki finansowe i powiedział, że przyjmuje ofertę. Rozmowa trwała kilka sekund. Nikodem zachował się po męsku - wspomina Każyszka.
- Nie negocjowaliśmy z Hearnem, poprosiliśmy tylko o zmianę kilku punktów w kontrakcie. Z Tomkiem Turkowskim podeszliśmy do tej oferty po przyjacielsku. Nie chcieliśmy wykorzystywać sytuacji, że Hearn ma problem z rywalem dla Okoliego. Przy kontrakcie pracowała masa przychylnych nam osób - dodaje promotor Polaka.
Zapraszamy do wysłuchania pierwszej części rozmowy z Andrzejem Wasilewskim, a w niej m.in. o zamieszaniu wokół Krzysztofa Głowackiego (31-2, 19 KO) i Fiodora Łapina, statusie walki Nikodema Jeżewskiego (19-0-1, 9 KO) z Lawrencem Okolie (14-0, 11 KO) i kontrakcie Michała Cieślaka (20-1, 14 KO).
Dziś oficjalnie potwierdzono, że Nikodem Jeżewski (19-0-1, 9 KO) zmierzy się z Lawrencem Okolie (14-0, 11 KO) 12 grudnia na gali w Londynie. Promotor Brytyjczyka Eddie Hearn przyznał jednak w rozmowie z IFL TV, że nie ma jeszcze pewności, czy uzyska zgodę WBO, by stawką pojedynku było wakujące mistrzostwo świata, gdyż Polaka nie ma aktualnie w rankingu federacji.
- Szczerze powiedziawszy, to raczej nie będzie walka o mistrzostwo - powiedział szef Matchroom Boxing. - Okolie boksuje z bardzo dobrym zawodnikiem. Zaproponowałem umieszczenie go w nowym rankingu WBO, ale nie wiem, czy zostanie zatwierdzony do walki mistrzowskiej. Myślę, że jest lepszy od wielu bokserów z rankingu, ale to będzie raczej pojedynek o pas tymczasowy i zwycięzca zmierzy się z Głowackim w lutym.
- Jeżewski jest już na miejscu chcieliśmy mieć Cieślaka, który walczył w sobotę. Sądziłem, że się dogadaliśmy, przez cały tydzień znali wysokość gaży, ale nagle jego ekipa zażądała 7 razy więcej niż wynosiła stawka Głowackiego - oświadczył Hearn.
Główną atrakcją sobotniej gali będzie starcie o pasy WBA, WBO i IBF dywizji ciężkiej pomiędzy Anthonym Joshuą (23-1, 21 KO) i Kubratem Pulewem (28-1, 14 KO). Transmisja na platformie DAZN.
- Nie jestem typem zawodnika, który mówi, że jak przyjdzie oferta walki o mistrzostwo świata, to się nie odmawia, a jak oferta przychodzi to się chowa po krzakach - mówi Nikodem Jeżewski (19-0-1, 9 KO), który z tygodniowym wyprzedzeniem przyjął propozycję pojedynku z Lawrencem Okolie (14-0, 11 KO). Zapraszamy do wysłuchania wywiadu z zawodnikiem z Kościerzyny, który w sobotę na gali Joshua - Pulew w Londynie zaboksuje prawdopodobnie o pas WBO wagi junior ciężkiej (kwestia stawki walki jest jeszcze ustalana).
Grupa Matchroom Boxing oficjalnie potwierdziła, że Nikodem Jeżewski (19-0-1, 9 KO) będzie zmierzy się z Lawrencem Okolie (14-0, 11 KO) podczas sobotniej gali w Londynie. Na razie nie wiadomo, czy stawką pojedynku będzie wakujący tytuł mistrza świata WBO wagi junior ciężkiej o który Anglik miał boksować z Krzysztofem Głowackim.
Polak w niedzielę przybył do stolicy Anglii i zmienił w ostatniej chwili swoje plany. Kolejny pojedynek pięściarz z Kościerzyny miał stoczyć w piątek na gali w Wielkim Klinczu, gdzie jego rywalem miał być Youri Kalenga.
Główną atrakcją sobotniej gali w Londynie będzie walka Anthony'ego Joshuy, który stanie do obrony tytułów mistrzowskich WBA, WBO i IBF wagi ciężkiej, krzyżując rękawice z Kubratem Pulewem. Polscy kibice zobaczą tę galę za pośrednictwem platformy DAZN.
Nikodem Jeżewski (19-0-1, 9 KO) wraz z trenerem Rafałem Kałużym wyleciał dziś wieczorem do Londynu, gdzie w sobotę zmierzyć ma się z Lawrencem Okolie (14-0, 11 KO) w walce o wakujący pas WBO wagi junior ciężkiej (stawka pojedynku musi jeszcze zostać ostatecznie potwierdzona). Bokser z Kościerzyny swoją wyprawę udokumentował zdęciem z samolotu, które opublikował na Twitterze.
- 2020 rok... Wszystko na wariata, wszystko pod prąd...ale jak jest szansa - biorę ją! A dziś wiem, że w sobotę zawalczę o mistrzostwo świata. Po marzenia, po lepsze jutro! - napisał przy fotografii Jeżewski.
Słowa pokrzepienia przesłał swojemu podopiecznemu promotor Krystian Każyszka: - Brawo Nikodem Jeżewski Jesteś dorosłym facetem całym sercem za tobą! Wierzę, ze pokażesz się z jak najlepszej strony i dasz z siebie wszystko. Pierwszy mój podpisany zawodnik walczy o marzenia i swoją przyszłość!
Nikodem Jeżewski (19-0-1, 9 KO) wraz z trenerem Rafałem Kałużnym wyleciał do Londynu, gdzie w sobotę ma dojść do jego walki z Lawrencem Okoliem (14-0, 11 KO) - poinformował na Twitterze Mateusz Borek. Jeżewski w pojedynku z Brytyjczykiem zastąpi Krzysztofa Głowackiego, który musiał zrezygnować z występu na Wyspach po zakażeniu koronawirusem.
Polski pięściarz oraz jego szkoleniowiec przeszli już pierwsze testy na obecność Covid-19. Zawodnik z Kościerzyny jest zdrowy. Stawką pojedynku z Okoliem może być wakujący tytuł mistrza świata WBO wagi junior ciężkiej lub jego tymczasowa wersja.
Polak po raz ostatni boksował w październiku, wygrywając na punkty z Markiem Prochazką. Jeżewski nie jest klasyfikowany w rankingu federacji WBO, jednak biorąc pod uwagę wyjątkowe okoliczności, jest szansa, że zostałby dopuszczony przez World Boxing Organization do walki o tytuł. Główną atrakcją gali w Londynie będzie pojedynek Anthony'ego Joshuy z Kubratem Pulewem o trzy mistrzowskie pasy wagi ciężkiej. Podczas tej samej imprezy Mariusz Wach skrzyżuje rękawice z Hughiem Furym.
Nikodem Jeżewski (19-0-1, 9 KO) znajduje się w gronie pięściarzy, którzy mogliby zastąpić Krzysztofa Głowackiego w walce z Lawrencem Okoliem (14-0, 11 KO). Obóz Brytyjczyka pilnie poszukuje nowego rywala po tym, jak "Główka" musiał wycofać się z zaplanowanej na 12 grudnia gali w Londynie z powodu zakażenia koronawirusem.
29-letni Jeżewski na ring ma wrócić 11 grudnia na gali w Wielkim Klinczu, gdzie jego rywalem ma być Youri Kalenga. Pięściarz z Kościerzyny może jednak zmienić plany, zwłaszcza, że stawką potencjalnego pojedynku z Okoliem może być wakujący tytuł mistrza świata WBO wagi junior ciężkiej lub jego tymczasowa wersja.
Polak po raz ostatni boksował w październiku, wygrywając na punkty z Markiem Prochazką. Jeżewski nie jest klasyfikowany w rankingu federacji WBO, jednak biorąc pod uwagę wyjątkowe okoliczności, jest szansa, że zostałby dopuszczony przez World Boxing Organization do walki o tytuł. W gronie potencjalnych rywali Okoliego znajduje się również Michał Cieślak, który jutro w Warszawie skrzyżuje rękawice z Taylorem Mabiką.
Główną atrakcją gali w Londynie będzie pojedynek Anthony'ego Joshuy z Kubratem Pulewem o trzy mistrzowskie pasy wagi ciężkiej. Podczas tej samej imprezy Mariusz Wach skrzyżuje rękawice z Hughiem Furym.
To będzie największe wyzwanie w zawodowej karierze Nikodema Jeżewskiego (19-0-1, 9 KO). 11 grudnia na gali Rocky Boxing Night im. Jana Biangi w Wielkim Klinczu zmierzy się z byłym tymczasowym Mistrzem Świata WBA wagi junior ciężkiej Youri Kalengą (25-6, 18 KO). Transmisja w sportowych kanałach Polsatu.
- Po otrzymaniu informacji o kontuzji Romana Golovashchenko (20-5, 18 KO), byłego pretendenta do tytułu Mistrza Świata IBO, rozpoczęliśmy ekspresowe poszukiwania jego zastępcy. Rozmawialiśmy z zawodnikami z szerokiej czołówki światowej, z absolutnego TOP 50 kategorii cruiser. Wybór padł na doskonale znanego polskim kibicom Youri Kalengę - mówi Krystian Każyszka, szef Rocky Boxing Promotion.
Walka Nikodema Jeżewskiego z Youri Kalengą będzie jednym z najważniejszych wydarzeń na polskich ringach profesjonalnych w 2020 roku. To wielka niespodzianka i gratka dla fanów pięściarstwa, a dla Nikodema Jeżewskiego wyzwanie o jakim marzył. - Francuz Kalenga nosi przydomek "El Toro", czyli Byk, i zapowiada, że przyjdzie zdominować Nikodema Jeżewskiego na jego terenie. Jest strasznie zdeterminowany, bo od roku nie walczył. Chce pokazać, że wciąż jest bardzo niebezpieczny. Nikodem z kolei przed 2 miesiącami zdobył pas Międzynarodowego Mistrza Polski kategorii junior ciężkiej, ale jego ambicje sięgają znacznie wyżej - powiedział prowadzący jego karierę Krystian Każyszka.
W 2014 roku Youri Kalenga zdobył pas Mistrza Świata organizacji WBA w wersji tymczasowej po zwycięstwie niejednogłośnie na punkty nad Mateuszem Masternakiem. Cztery lata później zwyciężył wrocławianin. Ale zanim doszło do rewanżu mający kongijskie korzenie Kalenga stanął do walki o pas WBA z Denisem Lebiedievem. Na moskiewskich Łużnikach przegrał na punkty. Później boksował jeszcze o tytuł interim z Yunielem Dorticosem, ale wygrał Kubańczyk. W 2019 roku po raz kolejny gościł w Polsce - w Legionowie przegrał z Michałem Cieślakiem, choć odgrażał się, że zakończy karierę polskiego boksera. - 11 grudnia niewielki pod względem liczby mieszkańców, ale wielki jeśli chodzi o wydarzenie sportowe Wielki Klincz będzie areną starcia, którego od pewnego czasu było w mojej głowie. Nikodem Jeżewskim wielokrotnie powtarzał, że czuje się na siłach walczyć o najwyższe cele, że nie odbiega umiejętnościami od rodaków, którzy walczyli o pasy mistrzowskie. Za 10 dni i on dostanie swoją szansę przebicia się do najlepszych. Egzaminatorem i z pewnością surowo go oceniającym będzie Youri Kalenga - podkreślił Krystian Każyszka, organizujący - we współpracy z Muzeum II Wojny Światowej - Rocky Boxing Night im. Jana Biangi.
Roman Golovashchenko wygrał przed czasem aż 18 ze swoich 20 zwycięskich pojedynków, a Youri Kalenga ma również 18 wygranych przez KO lub TKO. To imponujące statystyki. - Na zawodowych ringach 32-letni Kalenga boksuje od dekady. To pięściarz o uznanej renomie, a zwycięstwo z nim powinno być trampoliną w dalszej karierze pochodzącego z Kościerzyny 29-letniego Nikodema Jeżewskiego. Dodatkowo w Wielkim Klinczu pojawią się wielkie osobistości ze świata sportu, muzyki, filmu i polityki, którego zaprosiłem na naszą galę. Ale o tym już wkrótce – dodał prezes grupy Rocky Boxing Promotion.
Gala w Wielkim Klinczu na Kaszubach zapowiada się wielkie święto kategorii junior ciężkiej. Oprócz walki Nikodema Jeżewskiego z Youri Kalengą, dojdzie do dwóch ostatnich pojedynków Turnieju Wagi Junior Ciężkiej (Damian Smagieł - Sławomir Bryla i Andrzej Szkuta - Rafał Rzeźnik). W półfinale jest już Olimpijczyk z Rio de Janeiro i były Wicemistrz Europy Igor "Cygan" Jakubowski, którego 11 grudnia czeka walka rankingowa. Wielkim wydarzeniem będzie również zawodowy debiut mającego znakomite warunki fizyczne i dysponującego niesamowitą klasą sportową Kubańczyka Pablo Sancheza. Ale to nie koniec niespodzianek... W ringu swoje umiejętności zaprezentują również np. Dominik Harwankowski, Adrian Szczypior, Radomir Obruśniak i inni.
- Bardzo dobrego boksera może zastąpić również bardzo wymagający. Roman Golovashchenko (20-5, 18 KO) doznał kontuzji, ale Nikodem Jeżewski (19-0-1, 9 KO) nie może odpuścić ostatnich treningów, bo rozmawiamy z kilkoma naprawdę solidnej klasy pięściarzami - mówi Krystian Każyszka organizujący 11 grudnia w Wielkim Klinczu koło Kościerzyny galę Rocky Boxing Night im. Jana Biangi. Transmisja w sportowych kanałach Polsatu.
W walce wieczoru Nikodem Jeżewski, jeden z wiodących pięściarzy grupy Rocky Boxing Promotion Krystiana Każyszki, miał boksować z Romanem Golovashchenko, byłym pretendentem do tytułu Mistrza Świata federacji IBO wagi junior ciężkiej. Ukrainiec wygrał przed czasem aż 18 ze swoich 20 zwycięskich pojedynków. - Ostrzyliśmy sobie zęby na starcie Nikodema Jeżewskiego z Romanem Golovashchenko, który przed laty walczył z takimi pięściarzami, jak Francuz Alexisem Vastine czy Włoch Clemente Russo, a w ubiegłym roku przegrał ze świetnym Rosjaninem Alekseiem Jegorowem (11-0, 7 KO), byłym Mistrzem Europy Zawodowców. Niestety, Golovashchenko doznał kontuzji na sparingu, ma uszkodzoną m.in. przeszkodą nosową i z tego co wiem dziś miał poddać się operacji. W najbliższych tygodniach może zapomnieć o boksie - powiedział Krystian Każyszka, promotor Nikodema Jeżewskiego.
Pochodzący z Kościerzyny Nikodem Jeżewski, Międzynarodowy Mistrz Polski kategorii cruiser, miał nadzieję, że w Wielkim Klinczu czeka go najtrudniejsze wyzwanie w karierze. Ukrainiec to zawodnik, do którego należało kilka pasów, m.in. International Boxing Organization International oraz International Boxing Organization Inter-Continental. - Zmiana przeciwnika w pojedynku wieczoru na niecałe 2 tygodnie przed galą przysparza sporo problemów, ale może okazać się - choć jeszcze tego nie mogę przesądzić - że tym razem z korzyścią dla Nikodema. O ile Romanem Golovashchenko był pretendentem do tytułu Mistrza Świata IBO, o tyle bokserzy, z którymi rozmawiamy to również bardzo wysoka półka. W tej grupie jest zawodnik z absolutnego TOP 50. Liczę, że kwestią godzin jest moment ogłoszenia jego nazwiska - przyznał Krystian Każyszka.
W ostatnich latach kilku polskich bokserów wagi junior ciężkiej walczyło - choć z różnym powodzeniem - o pasy Mistrza Świata. Zwycięstwo nad zawodnikiem z czołówki światowej 11 grudnia na gali Rocky Boxing Night im. Jana Biangi, organizowanej z Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, mogłoby przybliżyć Nikodema Jeżewskiego do wielkich walk już w 2021 roku. - Czasem uraz jednego zawodnika sprawia, że do ringu wchodzi się z jeszcze lepszym pięściarzem i zamiast włączyć piątego biegu, od razu wciska się „szóstkę”. Tak mam nadzieję będzie w przypadku Nikodema. A wszystko na oczach wielkich osobistości ze świata sportu, muzyki, filmu i polityki, którego zaprosiłem na naszą galę. To będą wielkie postacie - zaznaczył prowadzący karierę Jeżewskiego Krystian Każyszka.
Gala w Wielkim Klinczu na Kaszubach zapowiada się wielkie święto kat. junior ciężkiej. Oprócz walki Nikodema Jeżewskiego, dojdzie do dwóch ostatnich pojedynków Turnieju Wagi Junior Ciężkiej (Damian Smagieł - Sławomir Bryla i Andrzej Szkuta - Rafał Rzeźnik). W półfinale jest już Olimpijczyk z Rio de Janeiro i były Wicemistrz Europy Igor "Cygan" Jakubowski, którego 11 grudnia czeka walka rankingowa. Wielki wydarzeniem będzie również zawodowy debiut mającego znakomite warunki fizyczna i dysponującego niesamowitą klasą sportową Kubańczyka Pablo Sancheza. Ale to nie koniec niespodzianek... W ringu swoje umiejętności zaprezentują również np. Dominik Harwankowski, Adrian Szczypior, Radomir Obruśniak i inni.