Andrzej Wasilewski skomentował na Twitterze informację o szykującym się występie Artura Szpilki (24-5, 16 KO) na gali KSW w formule mieszanych sztuk walki.
- Cieszę się, że Artur Szpilka akurat w KSW, jeśli w MMA - napisał były bokserski promotor "Szpili", który prawdopodobnie wyjdzie do klatki z Siergiejem Radczenką.
Niewykluczone jednak, że Szpilka przed swoim debiutem w MMA zaliczy jeszcze wyjazdowy pojedynek w boksie - w tym kontekście pięściarz z Wieliczki wcześniej wspomniał datę 21 maja.
Szef federacji KSW MArtin Lewandowski potwierdził w rozmowie z Arturem Mazurem z WP Sportowe Fakty, że kibice w najbliższym czasie obejrzą Artura Szpilkę (24-5, 16 KO) debiutującego w formule MMA.
- Mogę powiedzieć, że Artur Szpilka jest już naszym zawodnikiem. Chciałbym, żeby zadebiutował u nas jeszcze w tym roku, ale musimy brać pod uwagę inne oferty, jakie do niego wpływają. Liczę, że jego premierowa walka w naszej klatce może dojść do skutku na początku drugiego półrocza - powiedział Lewandowski.
W sobotę o fakcie otrzymania oferty walki na gali KSW ze Szpilką poinformował w mediach społecznościowych Siergiej Radczenko. Konfrontację ze "Szpilą" proponowano też Krzysztofowi Zimnochowi, jednak białostoczanin miał podobno zbyt wysokie oczekiwania finansowe.
Artur Szpilka (24-5, 16 KO) na gorąco komentuje informację o możliwej walce z Siergiejem Radczenko na KSW i zdradza, że ma ciekawą ofertę walki bokserskiej.
Siergiej Radczenko zdradził na Instagramie, że dostał propozycję walki w KSW z Arturem Szpilką. - Nadeszła ciekawa propozycja od Artura Szpilki i jego nowego promotora Martina Lewandowskiego - mówi w nagraniu opublikowanym na Instastory były rywal "Szpili".
Na sześć przed walką Michała Cieślaka (21-1, 15 KO) z Lawrencem Okolie (17-0, 14 KO) o pas WBO wagi junior ciężkiej doszło do twitterowego starcia brytyjskiego czempiona z Arturem Szpilką.
Rozpoczęło się od zaczepki ze strony "Szpili", który oznaczył Okoliego w swoim wpisie wróżącym Wyspiarzowi nokaut z rąk Cieślaka. - Are you going down Saturday Sunday. For sure Sunday - napisał żartobliwie Polak, nawiązując do swoich okrzyków sprzed pojedynku z Deontayem Wilderem.
"The Sauce" odpowiedział zdjęciem z walki Szpilka - Chisora okraszonym opisem: - LOL. Rozwaliłbym cię. Ale mam szacunek do mojego rywala, więc skupię się na nim. Liczy się teraz tylko niedziela.
Pojedynek Cieślaka z Okoliem będzie głównym wydarzeniem gali Matchroom Boxing zaplanowanej na 27 lutego w londyńskiej gali O2 Arena. Transmisja w Polsce na platformie DAZN.
- Szpilka kontra Włodarczyk w klatce? Śmieszny pomysł. Przecież żaden z nich nic nie umie w MMA. To byłby klasyczny freak fight. Uważam, że prawdziwi sportowcy nie powinni tego robić - mówi Sport.pl Andrzej Wasilewski.
Artur Szpilka twierdzi, że obraził się na boks i zamierza walczyć w MMA. Co pan o tym sądzi? Andrzej Wasilewski: Nie rozumiem, jak Artur mógł się obrazić na boks, bo przecież boks dał mu wszystko, co ma. W trakcie kariery spotkał wielu życzliwych ludzi i nie kojarzę, żeby ktoś go oszukał lub wprowadził w błąd. Artur nigdy nie bał się wyzwań i był dla mnie sportowcem. Teraz chce być aktorem w przedstawieniach okołosportowych. Kiedyś martwiło mnie to i reagowałem bardziej impulsywnie. Zwłaszcza wtedy, gdy Artur straszył nas odejściem do KSW. Ale już oswoiłem się z myślą, że będzie walczył w czymś, co niektórzy będą mylnie nazywać MMA.
Myśli pan, że Szpilka podpisze kontrakt z federacją MMA czy jednak z którąś z freakowych? Oferty ma pewnie od wszystkich federacji. Każdy będzie chciał zatrudnić Artura, żeby wykorzystać jego popularność i zasięgi. On wciąż budzi dużo emocji. Dziwię się, że KSW już wcześniej nie położyło na stole bardzo ciekawej oferty i nie ściągnęło go do siebie. Brakuje im tak wyrazistej i medialnej postaci jak Szpilka.
A pan gdzie najchętniej by go widział w MMA? Dla mnie nie ma to znaczenia. Jego walki w MMA zawsze będą walkami freakowymi, czyli będą to występy trochę cyrkowe, trochę wstydliwe, bo udające sport. Chciałbym, żeby Artur głośno mówił, że to jest zabawa, która ze sportem nie ma nic wspólnego. Chyba tylko Marcin Najman jako jedyny nie boi się mówić, że się bawi w coś, co niektórzy nazywają MMA. W jego przypadku nie mam z tym problemu, rozumiem, że taki wybrał sobie sposób zarobkowania.