Artur Szpilka (24-5, 16 KO) w rozmowie z Mateuszem Kaniowskim stwierdził, że nie wyklucza w przyszłości występu na gali którejś z freakowych federacji MMA, choć zaznaczył, że chciałby aby jego rywalem był inny pięściarz.
- Chciałbym zawalczyć z jakimś bokserem - czemu nie. Bokser z bokserem w MMA. Są konflikty w polskim boksie, które fajnie byłoby zobaczyć, ale w MMA. Jest parę walk, które mogłyby się ludziom spodobać. Na ten moment chcę wrócić, a gdzie i jak, zobaczymy - powiedział były pretendent do pasa WBC wagi ciężkiej.
"Szpila" po raz ostatni boksował w maju, przegrywając przed czasem z Łukaszem Różańskim. Pojedynek zakończył wieloletnią współpracę zawodnika z Wieliczki z grupą KnockOut Promotions.
Artur Szpilka zapowiedział powrót na ring, ujawniając, że już z panem o tym rozmawiał. Czy to prawda, że planujecie jego rewanż z Łukaszem Różańskim? Andrzej Wasilewski: Rzeczywiście, kontaktował się ze mną i bardzo emocjonalnie na to nalega. Można powiedzieć - cały Artur. On jest bardzo, ale to bardzo ambitnym sportowcem. Nie może znieść porażek. Powiedziałem mu, że jeśli chce kontynuować karierę bokserską, to postaram się taką szansę mu zorganizować. Zostały mu chyba tylko dwie możliwe walki na polskim podwórku: z Łukaszem Różańskim albo z Krzysztofem Włodarczykiem. To są pojedynki, które pewnie kibice chętnie by zobaczyli.
Szczególnie z Włodarczykiem, bo między nim i Szpilką ostro iskrzy. Zgadza się, ciągnie się to od lat. Ale żeby była jasność - w tej chwili żadnych negocjacji nie prowadzimy. Artur po kontuzji musi się solidnie wyleczyć i rozpocząć treningi. W tej chwili on chce podziałać w roli trenera (w warszawskim klubie KSW Cross Fight Gym – przyp.). Są tu pewne wątpliwości, bo praca w roli trenera wymaga wielkiej cierpliwości. Trzymam jednak za niego kciuki.
Pan jest mu cały czas przychylny, ale jak to jest z formalnego punktu widzenia? Szpilka powtarzał publicznie, że walka z Różańskim była ostatnią zorganizowaną przez pana w roli jego menedżera i wiążący was kontrakt definitywnie wygasł. Mogę ujawnić, że kontrakt wygasł już po wcześniejszej walce. Pojedynek w Rzeszowie odbył się, że tak powiem, bez zobowiązań prawnych z obu stron. Ale to nie ma większego znaczenia. Z Krzysiem Włodarczykiem od dawna nie mam żadnego kontraktu, nawet szczerze przyznam, że kiedyś nawet zastanawiałem się, kiedy umowa między nami się skończyła i sam nie wiem. Po 10-15 latach obserwowania, jak funkcjonuje świat boksu, widzę, że zawodnicy najczęściej doceniają nieformalne więzy, prawdziwą współpracę, więc po co nam ten papier? To chyba nikomu nie jest do końca potrzebne. Oczywiście zdarza się, że sportowiec ma głupszą partnerkę życiową albo głupszych przyjaciół, którzy nawijają mu makaron na uszy, bo trzeba pamiętać, że sportowcom niestety łatwo jest zamącić w głowie. Akurat Włodarczyk ma bardzo mądrą partnerkę.
Krzysztof Zimnoch (22-3-1, 15 KO) przekonuje, że dobrze mu jest na sportowej "emeryturze" i na ring wracać nie zamierza, choć twierdzi, że jego walka z Arturem Szpilką (24-5, 16 KO) wzbudziłaby zainteresowanie kibiców.
Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z Arturem Szpilką (24-5, 16 KO), który powrócił do treningów po przerwie spowodowanej kontuzją powstałą w walce z Łukaszem Różańskim. Kiedy "Szpila" może pojawić się między linami? Czy myśli jeszcze o rewanżu z Różańskim? Czy trenowałby na jednej sali z Diablo? Czy zaboksuje jeszcze dla Andrzeja Wasilewskiego? Odpowiedzi na te i inne pytania w załączonym wywiadzie.
Artur Szpilka (24-5, 16 KO) poinformował w mediach społecznościowych, że wrócił do treningów po majowej porażce z Łukaszem Różańskim. Pojedynek, który odbył się na gali w Rzeszowie, był dla "Szpili" debiutem w kategorii bridger.
- Wracam do życia, zbieram się na trening, czyli to, co najbardziej kocham robić. Wiadomo, po każdej burzy wychodzi słońce - zakomunikował pięściarz.
Były pretendent do tytułu mistrza świata wagi ciężkiej jest zainteresowany stoczeniem walki rewanżowej z Różańskim, jednak zawodnik z Rzeszowa ma na razie inne plany. Majowy występ był też dla Szpilki ostatnim występem z obowiązującym dotychczas kontraktem z grupą KnockOut Promotions. Strony nie wykluczają, że dalej będą ze sobą współpracować, jednak na zmienionych zasadach.
Po ostatniej porażce Artura Szpilki z Łukaszem Różańskim w walce o pas mistrza WBC International kategorii bridger, wielu fanów pięściarza zastanawiało się, co dalej ze "Szpilą". Wielu internautów wróżyło mu współpracę z jedną z organizacji freak fightowych, jednak okazuje się, że Artur Szpilka może pojawić się w ringu federacji Gromda.
Podczas studia gali Gromda Beach, Mateusz Borek zapytał "Szpilę" o ewentualną walkę z Krzysztofem „Żołnierzem” Rytą, który chciałby spróbować swoich sił z pięściarzem w walce na gołe pięści.
- Jak wyłożycie dobre siano i "Żołnierz" wygra, to czemu nie - wyznał Artur Szpilka w studiu Gromda Beach. - Ja jestem fanem, żeby oglądać, bo tak to szkoda zdrowia, ale jeśli wygra i dalej będzie taki chętny, to wszystko jest możliwe - dodał pięściarz.
Rozmawiamy dokładnie miesiąc po walce z Łukaszem Różańskim. Walce, która miała dać ci przepustkę do starcia o pas. Artur Szpilka: Każdy z nas ma ambicje, ja mam piekielnie duże. I taka przegrana z Łukaszem to dla mnie ogromny cios. Co jest najbardziej frustrujące? Że już tego nie cofnę. Że to wszystko się stało - to boli najbardziej. Nie wiem, dlaczego tak mam, ale to wciąż boli.
Że trzeba uznać wyższość rywala? Rywala, czy moich błędów, które zaważyły - nie wiem. To się po prostu stało. Sparingi były świetne, forma naprawdę dobra. Mam kilka osób, z którymi rozmawiam po treningach, z którymi wymieniamy się urywkami sparingów. Oni widzieli jak to wyglądało. Mówili, że wszystko sztos, petarda. I widzisz, skończyło się to wszystko w pierwszej rundzie. Nie wiadomo dlaczego nagle stoisz, przyjmujesz bombę. Zrobiłem to, czego miałem unikać. Po naprawdę długich przygotowaniach.
Jaki mieliście pomysł na tę walkę? Żeby zepchnąć go do defensywy, żeby się nie cofać. Ale pierwszy cios, on leży i jakby wszystko mi się odwidziało. Czy pójść, żeby go wykończyć, czy poczekać? Nie wiedziałem co robić. Na pewno miałem kategoryczny zakaz stania w miejscu. A stanąłem i on wtedy trafił. To był początek końca.
Co krzyczał twój trener? Pierwszy raz w życiu zupełnie nie słyszałem trenera. Czy w hali było tak głośno? Możliwe. Pierwszy nokdaun, drugi. Nie wiedziałem o co chodzi. Myślę: poczekam. Zaraz będzie koniec rundy to jakoś dojdę do siebie. Ale później poczułem nogę (Szpilka upadając na deski zerwał więzadło w kolanie – przyp. red.). Było już za późno. Buch, buch, buch - trzeci raz leżę. I było po walce. Ludzie z mojego narożnika pomogli mi wstać.
Zapraszamy do wysłuchania kolejnej części rozmowy z Andrzejem Wasilewskim, w której o: powrocie Diablo, trenerze Licziku, Szpilce, Masternaku, Czerkaszynie.