Na gali w Groznym porażki doznał niedawny pogromca Roberta Parzęczewskiego Szerzod Chusanow (22-2-1, 10 KO). Uzbek przegrał jednogłośnie na punkty z z Aslambekiem Idigowem (20-0, 7 KO) w pojedynku o pasy WBO European i IBF European wagi superśredniej. Sędziowie punktowali 100-90, 100-90, 100-90.
Podczas tej samej imprezy doszło do sporej sensacji w kategorii ciężkiej - niepokonany dotąd "król nokautu" Apti Dawtajew (20-1-1, 19 KO) przegrał przez techniczny nokaut w ósmej rundzie z Jackiem Mulowayi (10-2-1, 6 KO).
Robert Parzęczewski (25-2, 16 KO) wróci na ring 19 marca podczas gali MB Boxing Night 9: Spring Punch. Harmonijnie rozwijająca się kariera pięściarza z Częstochowy załamała się we wrześniu ubiegłego roku, gdy nieoczekiwanie znokautował go Szerzod Chusanow (22-1-1, 10 KO). Rewanż z Uzbekiem jest w planach na drugą połowę 2021 roku, ale najpierw formę "Araba" sprawdzi twardy Facundo Nicolas Galovar (10-5-2, 7 KO).
- Chwila nieuwagi, jeden cios i do widzenia. Największy żal mam sam do siebie, bo z trenerem rozmawialiśmy o tym, żeby uważać na niego w pierwszych czterech rundach. Po pierwszej rundzie poczułem się jednak zbyt pewny siebie. Wszystko mi wychodziło bardzo łatwo - pomyślałem sobie, że nie ma co czekać, że już teraz przyspieszę. Zrobiłem błąd bijąc lewy na wątrobę, opuściłem gardę i to wystarczyło - komentował ostatnią porażkę sam Parzęczewski.
Nieoczekiwana wpadka bolała co najmniej z kilku względów. Chusanow wziął walkę w zastępstwie Ryana Forda (17-6, 12 KO), z którym Polak od wielu miesięcy prowadził coraz intensywniejszą wojnę podjazdową w mediach społecznościowych. We wrześniu ringowy dramat rozegrał się zresztą w Częstochowie - rodzinnym mieście Parzęczewskiego.
Konsekwencją było także usunięcie Polaka z czołówki rankingu federacji WBO. To z kolei sprawiło, że całkiem realna do niedawna perspektywa walki o mistrzostwo świata znacząco się oddaliła. A konkretne propozycje już były - w poprzednich latach pojawiały się oferty opiewające nawet na 280 tysięcy dolarów. Zainteresowani walką z Parzęczewskim byli między innymi Siergiej Kowaliow (34-4-1, 29 KO) i Callum Smith (27-1, 19 KO) - ówcześni mistrzowie świata odpowiednio kategorii półciężkiej i superśredniej. "Arab" nie czuł się jednak wtedy gotowy na wyzwania tego kalibru i chciał własnoręcznie pokonać kilka szczebli dzielących go od ścisłej czołówki.
- Teraz chcemy przede wszystkim odbudować Roberta, a potem doprowadzić do rewanżu z Chusanowem i wrócić do naszych planów - zdradził promotor Mariusz Grabowski. Kolejne miesiące po ostatniej porażce pięściarz promowany przez Tymex Boxing Promotion i MB Promotions poświęcił na leczenie kontuzjowanej ręki. Teraz jest gotów do walki i ma jasno określone cele. Jeśli wygra z Galovarem to rewanż z Chusanowem powinien być na wyciągnięcie ręki, bo Uzbek również związał się kontraktem z grupą Mariusza Grabowskiego.
Przed 26-letnim Galovarem dopiero druga walka w Europie. W grudniu 2019 roku sprawdził się w Szwajcarii, gdzie sprawił zresztą małą niespodziankę. Po ośmiu rundach zremisował z Yoannem Kongolo (14-1-1, 5 KO) - znanym kibicom sportów walki także z występów dla organizacji GLORY. Ogółem z pięciu porażek Argentyńczyka tylko jedna przyszła przed czasem, a aż trzy zadali mu niepokonani rywale. Ofensywny styl Galovara pomoże Parzęczewskiemu uzyskać odpowiedzi na wiele pytań i powinien być gwarancją ringowych fajerwerków. Starcie Parzęczewski - Galovar będzie jednym z głównych wydarzeń gali MB Boxing Night 9: Spring Punch. Dla "Araba" będzie to już szósty występ na gali organizowanej przez Mateusza Borka. 19 marca na antenie TVP Sport w walce wieczoru kibice obejrzą pojedynek Łukasza Wierzbickiego (19-1, 7 KO) z Oskarim Metzem (12-0, 4 KO) - niedawnym pogromcą Michała Syrowatki (22-5, 7 KO). Oprócz tego dojdzie także do rewanżu wagi ciężkiej - starcia Kamila Bodziocha (7-1, 2 KO) z Jakubem Sosińskim (3-2, 1 KO), które za pierwszym razem dostarczyło nadspodziewanie wielu emocji. W akcji pokażą się także inni pięściarze po przejściach - Kamil Młodziński (13-5-4, 6 KO), Sebastian Ślusarczyk (8-1, 5 KO) i Patryk Szymański (20-4, 10 KO). Na tym jednak wcale nie koniec… - Starszych szanujemy, ale szukamy nowych twarzy” - zdradził niedawno Mateusz Borek. 19 marca szansę dostanie debiutant Oskar Gryckiewicz (młodziezowy mistrz Polski), który zmierzy się w kategorii junior ciężkiej z byłym zawodnikiem MMA - Łukaszem Bordewiczem (1-0, 1 KO). W ringu pojawi się także mistrz Polski juniorów z 2017 roku - Kacper Salabura (2-1), a jego formę sprawdzi twardy Marcin Piegoński (1-1). Transmisja gali już w sobotę 19 marca na antenie TVP Sport oraz on-line na www.sport.tvp.pl i w aplikacji mobilnej TVP Stream.
Robert Parzęczewski (25-2, 16 KO) zdradził w rozmowie z TVP Sport, że kolejny zawodowy pojedynek stoczy najwcześniej na początku przyszłego roku. Wcześniej "Arab" planował, że na ring wróci już w grudniu.
- Chcę porządnie wyleczyć rękę. To stara kontuzja, kto ich nie ma w boksie? Myślałem, że to wszystko szybciej się potoczy - powiedział TVP Sport pięściarz z Częstochowy.
Polak w ostatnim występie został sensacyjnie znokautowany przez Szerzoda Chusanowa (22-1-1, 10 KO). Niewykluczone, że w przyszłym roku dojdzie do rewanżu, ponieważ promująca Parzęczewskiego grupa Tymex Boxing Promotion podpisała kontrakt z reprezentantem Uzbekistanu.
Chusanow po wrześniowej wygranej miał otrzymać kilka ciekawych propozycji walk z Wysp Brytyjskich. Parzęczewski z kolei po drugiej zawodowej porażce, został usunięty z rankingu federacji WBO.
Federacja World Boxing Organization opublikowała zaktualizowane rankingi. Na listach WBO znajduje się aktualnie tylko dwóch Polaków. Po porażce z Szerzodem Chusanowem, miejsce w czołowej piętnastce wagi półciężkiej stracił Robert Parzęczewski.
Krzysztof Głowacki jest liderem w rankingu kategorii junior ciężkiej. Pięściarz z Wałcza 12 grudnia zaboksuje o wakujący tytuł mistrza świata z drugim w tej klasyfikacji Brytyjczykiem Lawrencem Okoliem.
Ósme miejsce w dywizji średniej zajmuje z kolei Kamil Szeremeta. Białostoczanin wkrótce będzie boksował o mistrzostwo świata federacji IBF z Giennadijem Gołowkinem, przez co ze względów regulaminowych także zniknie z rankingu WBO.
Jak ustalił zespół magazynu "Ring TVP Sport", Robert Parzęczewski (25-2, 16 KO) już w grudniu może wrócić do ringu. Polak w ostatnim występie został sensacyjnie znokautowany przez Szerzoda Chusanowa (22-1-1, 10 KO). Być może w 2021 roku dojdzie do rewanżu.
26 września Parzęczewski w rodzinnej Częstochowie zmierzył się z reprezentantem Uzbekistanu. Chusanow, który w czasach amatorskich był m.in. wicemistrzem świata, sensacyjnie znokautował Polaka w drugiej rundzie.
Wszystko wskazuje na to, że rozbrat z ringiem pokonanego nie będzie nadmiernie długi i zawodnik promowany przez Mariusza Grabowskiego powróci podczas grudniowej gali. Kolejną zawodową walkę miałaby wtedy stoczyć rownież niepokonana Laura Grzyb (4-0, 3 KO).
Mariusz Grabowski poinformował w magazynie "Ring TVP Sport", że Szerzod Chusanow (22-1-1, 10 KO) otrzymał ciekawe propozycje walk z Wysp Brytyjskich po niedawnym zwycięstwie nad Robertem Parzęczewskim. 40-latek znokautował "Araba" w drugiej rundzie w pojedynku wieczoru na gali w Częstochowie.
- Podpisaliśmy kontrakt, żeby nikt na polskim rynku nam go nie podebrał. Już otrzymałem ofertę walki w Anglii za kosmiczne pieniądze, ale priorytetem jest rewanż z Robertem - powiedział Grabowski.
Pod koniec listopada na Wyspach Brytyjskich swoje kolejne zawodowe walki stoczą m.in. John Ryder i aktualny czempion WBO wagi super średniej Billy Joe Saunders. Szef grupy Tymex Boxing Promotion nie zdradził jednak o jakie nazwiska chodzi.
Chusanow na zawodowych ringach poniósł tylko jedną porażkę. Dwa lata temu przegrał niejednogłośnie na punkty z Damianem Jonakiem.
Robert Parzęczewski (25-2, 16 KO) zapowiada, że sobotnia porażka przez nokaut z rąk Szerzoda Chusanowa (22-1-1, 0 KO) nie podcięła mu skrzydeł.
- Ambicje i cel się nie zmieniły - chcę tytułu mistrza świata - mówi popularny "Arab" w wywiadzie dla TVP Sport. - Droga się wydłużyła, zdaję sobie z tego sprawę, ale jestem twardym skurczysynem i nie poprzestanę, póki tego nie osiągnę.
Parzęczewski, który przegrał po raz drugi w karierze, nie chce jednak sięgać po wyświechtany slogan "wrócę silniejszy".
- Mówienie, że wróci się silniejszym, to jest pieprzenie. Wrócę, ale mądrzejszy, ostrożniejszy i lepszy technicznie. Akurat siły i szybkości to mi nie zabrakło, zabrakło właśnie ostrożności i tej techniki w obronie - tłumaczy zawodnik grupy Tymex Boxing Promotions.
Krzysztof Głowacki (31-2, 19 KO) bez walki awansował na trzecią pozycję w rankingu Boxrec kategorii junior ciężkiej dzięki wygranej Mairisa Briedisa nad Yunielem Dorticosem w finale turnieju WBSS.
Łotewski triumfator World Boxing Super Series po sobotnim zwycięstwie umocnił się na prowadzeniu w zestawieniu najlepszych "cruiserów". Wyżej od Głowackiego oprócz Briedisa plasuje się tylko czempion federacji WBC Ilunga Makabu. W pierwszej 15-tce zestawienia znalazło się ponadto jeszcze trzech Polaków: Michał Cieślak (10), Krzysztof Włodarczyk (12) i Mateusz Masternak (15).
Po minionym weekendzie spadek w rankingu Boxrec zanotował natomiast boksujący w wadze super średniej Robert Parzęczewski (25-2, 16 KO). Popularny "Arab", który w sobotę został znokautowany przez Szerzoda Chusanowa, w limicie 168 funtów sklasyfikowany jest obecnie na 46. miejscu, trzy oczka wyżej od kolejnego polskiego pięściarza, Mateusza Tryca.
Artur Szpilka i Adam Kownacki pospieszyli na Twitterze ze słowami otuchy dla Roberta Parzęczewskiego (25-2, 16 KO), który wczoraj w Częstochowie został ciężko znokautowany przez Szerzoda Chusanowa (22-1-1, 0 KO).
"Pamiętaj, że raz wygrywasz, a raz się uczysz i zakoduj sobie to i chwilę odpocznij i dalej w wyznaczonym kierunku." - napisał Szpilka. "Glowa do góry!! Trochę odpoczynku i z powrotem do roboty." - dodał Kownacki.
Sam Parzęczewski oznajmił, że jest gotowy po raz drugi skrzyżować rękawice ze swoim pogromcą: "Wypadki przy pracy zdarzają się każdemu. Dziś niestety okazałem się gorszy od rywala. Wyciągnę wnioski i obiecuję, że wrócę silniejszy na rewanż."
W walce wieczoru gali Tymex Boxing Promotion w Częstochowie Robert Parzęczewski (25-2, 16 KO) został znokautowany w drugiej rundzie przez Szerzoda Chusanowa (22-1-1, 0 KO).
40-letni Uzbek zakontraktowany dla "Araba" z niewielkim wyprzedzeniem po zgłoszeniu kontuzji przez Ryana Forda sensacyjnie rozstrzygnął pojedynek na swoją korzyść potężnym lewym sierpem, po którym Polak padł na matę jak rażony gromem.
Parzęczewski co prawda zdołał się podnieść, jednak był poważnie zamroczony i sędzia Gortat zadecydował o przerwaniu rywalizacji. Po ostatnim gongu pięściarz Tymexu zadeklarował chęć zrewanżowania się swojemu pogromcy.