Dokładnie 25 lat temu, 10 czerwca 2010 roku, swoją pierwszą zawodową walkę stoczył jedyny polski mistrz świata trzech kategorii wagowych Krzysztof Włodarczyk (66-4-1, 45 KO).
Popularny "Diablo" na przestrzeni ćwierćwiecza stoczył aż 71 pojedynków. Spośród polskich zawodowców o dodatnim bilansie więcej razy do ringu wychodził tylko Rafał Jackiewicz.
Włodarczyk w swojej profesjonalnej karierze sięgał po mistrzowskie pasy wagi junior ciężkiej federacji IBF i WBC oraz pas WBC Interim w wadze bridger, którego aktualnie jest posiadaczem. Zawodnik KnockOut Promotions jest też najmłodszym (25 lat) i zarazem najstarszym (43 lata) mistrzem świata w historii polskiego boksu.
Już w najbliższą sobotę, 14 czerwca 2025 roku Kalisz, na Stadionie Miejskim przy ul. Łódzkiej 19/29 odbędzie się druga edycja Charytatywnego Turnieju Piłki Nożnej „TRANSPORT CUP 2025”, którego celem jest zebranie środków na letni wypoczynek dla dzieci z kaliskiego domu dziecka. Tegoroczna edycja przynosi prawdziwy sportowy hit – w szczytnym celu na murawie pojawi się sam Krzysztof "Diablo" Włodarczyk, wielokrotny mistrz świata w boksie.
Legendarny pięściarz weźmie udział w wydarzeniu już od godziny 11:00, będzie kwestował na rzecz dzieci, a także – jak zdradzają organizatorzy – prawdopodobnie wystąpi w meczu w koszulce jednej z drużyn. Dodatkowo fani mogą spodziewać się wyjątkowej pamiątki od mistrza, która trafi na licytację.
Co jeszcze nas czeka? Na głównej płycie stadionu rozegrany zostanie turniej piłki nożnej z udziałem 20 drużyn reprezentujących firmy z branży transportowej i nie tylko. Oficjalnego otwarcia dokona były reprezentant Panamy – Luis Henríquez. Jednak TRANSPORT CUP to znacznie więcej niż tylko rozgrywki piłkarskie.
Nie zabraknie także emocji związanych z licytacjami, podczas których będzie można zdobyć koszulki z autografami gwiazd sportu, wyjątkowe vouchery i unikalne przedmioty przekazane na rzecz dzieci.
Niedzielne zwycięstwo Krzysztofa Włodarczyka (66-4-1, 45 KO) nad Adamem Balskim (20-3, 12 KO) w walce o pas WBC Interim wagi bridger zrobiło wrażenie nie tylko na polskich kibicach. "Diablo" za swój nokaut doczekał się pochwały między innymi od swojego byłego rywala Danny'ego Greena.
Australijczyk zamieszczony na profilu federacji WBC skrót wideo z pojedynku wieczora z Kalisza opatrzył komentarzem "Co za legenda".
Warto wspomnieć, że Green w 2011 roku sam doświadczył losu, jaki w niedzielę spotkał Adama Balskiego - w walce o pas WBC kategorii junior ciężkiej prowadził z Włodarczykiem na punkty, by ostatecznie zostać znokautowanym w 11. rundzie.
Dzięki niedzielnemu zwycięstwu przez techniczny nokaut nad Adamem Balskim Krzysztof Włodarczyk (66-4-1, 45 KO) awansował na ósmą pozycję rankingi Boxrec kategorii junior ciężkiej.
Warto zaznaczyć, że "Diablo" w boju z Balskim rywalizował w wadze bridger, zdobywając tymczasowy pas federacji WBC, jednak skonfliktowany z World Boxing Council portal Boxrec nie uznaje jest dywizji - stąd umieszczenie Włodarczyka w zestawieniu junior ciężkich.
Ranking Boxrec wagi junior ciężkiej: 1. Gilberto Ramirez 2. Jai Opetaia 3. Chris Billam-Smith 4. Aleksei Papin 5. Michał Cieślak 6. Umar Sałamow 7. Ryan Rozicki 8. Krzysztof Włodarczyk 9. Badou Jack 10. Robin Sirwan Safar 11. Mateusz Masternak
Stary mistrz nadal jest w formie. Krzysztof Włodarczyk we wrześniu skończy 44 lata, a nadal ma moc w pięściach. W Kaliszu w dziesiątej rundzie znokautował 10 lat młodszego Adama Balskiego i zdobył tymczasowy pas mistrza świata WBC w kategorii bridger. Słynny "Diablo" w rozmowie z "Faktem" opowiada o kulisach walki i dramacie, jaki przeżył przed nią.
Kibice w Kaliszu liczyli na mocny, męski bój i to była brutalna walka. W piątej rundzie sierpowy Balskiego trafił w głowę "Diablo", który padł na deski, ale powstał. Pod koniec ósmej odsłony liczony był Balski. Oszołomionego pięściarza z Kalisza uratował gong obwieszczający koniec rundy. W 10. rundzie kolejny lewy sierpowy wylądował na szczęce Balskiego, który ponownie padł na deski. Sędzia zakończył walkę.
– Wrócił stary dobry Diablo – powiedział "Faktowi" Włodarczyk. – Niewiele jednak brakowało, by walka się nie odbyła. We wtorek wieczorem karetka zabrała mnie do szpitala, bo poczułem się źle. Leżałem w nim do czwartku. Byłem mocno osłabiony. Lekarz powiedział, że nie powinienem walczyć. Wręcz nakazywał tydzień pobytu w szpitalu. Odradzali mi to też najbliżsi, ale jednak postanowiłem zaryzykować. Miałem obawy, ale też wiedziałem, ile poświęciłem, by stanąć w ringu i nie chciałem tego stracić.
– Po ciosie w piątej rundzie pękł mi bębenek w uchu. Próbowałem wstać, ale byłem jak pijany, bo błędnik wariował. Pomyślałem sobie: "padłem, to trzeba wstać". Doszedłem do siebie i potem go trafiłem. Jeszcze mam młotek w pięściach. No i z piekła trafiłem do nieba. Ale nie wiem, czy będę jeszcze boksować. Muszę się poważnie zastanowić. Mam już swoje lata, zdrowie szwankuje. Zrobię porządne badanie, odpocznę i za kilka tygodni podejmę decyzję – dodał "Diablo" w rozmowie z "Faktem".