Federacja WBC oficjalnie wyznaczyła Kevina Lerenę (29-2, 14 KO) do walki z mistrzem świata wagi Bridger Łukaszem Różańskim (15-0, 14 KO). Obozy pięściarzy otrzymały czas od World Boxing Council na osiągnięcie porozumienia w tej sprawie.
Jeśli w najbliższych tygodniach porozumienia nie uda się wypracować, 22 czerwca odbędzie się przetarg, który wyłoni organizatora pojedynku. Pula pieniędzy w ewentualnym przetargu zostanie podzielona w stosunku 60 do 40 na korzyść Polaka.
Różański wywalczył pas mistrzowski WBC w limicie do 101,6 kg, wygrywając w kwietniu z Alenem Babicem. Lerena po majowej wygranej z Ryadem Merhym i zdobyciu pasa WBC Silver, zyskał status oficjalnego pretendenta do tytułu mistrza świata.
W zależności od rozstrzygnięcia przetargu, pojedynek najprawdopodobniej odbędzie się w Polsce lub Republice Południowej Afryki. Reprezentujący interesy Lereny promotor Rodney Berman zapowiada, że zrobi wszystko, żeby zorganizować walkę w RPA. Zgodnie z regulaminem WBC, walka powinna odbyć się w ciągu 90 dni od rozstrzygnięcia przetargu, co oznacza, że pojedynek powinien zostać zorganizowany najpóźniej w drugiej połowie września.
- Czekam na oferty z wagi ciężkiej z ciekawymi i mocnymi nazwiskami, bo z chęcią spróbuję swoich sił z najlepszymi - mówi w rozmowie z levelpro.com mistrz świata WBC wagi bridger Łukasz Różański.
Tylko 5 bokserów może pochwalić się w Polsce tytułem Mistrza Świata wagi ciężkiej. To wielkie dla Ciebie wyróżnienie, tym bardziej że droga na szczyt nie była prosta.. Łukasz Różański: Bardzo się cieszę, że zapisałem się w historii polskiego sportu i to już na zawsze, dodatkowo w najcięższej kategorii bokserskiej jaka jest w tym momencie. Droga na szczyt, nigdy nie jest prosta co powoduje, że jeszcze bardziej się cieszę z tego sukcesu.
Po wygranej walce Twoja popularność mocno wzrosła? Uważam, że ta popularność jest dużo większa, niż była po walce z Arturem Szpilką. Stawka walki gra bardzo znaczącą rolę w tym aspekcie, a trudno o lepszą stawkę, niż pas bokserski w najcięższej wadze. Tak jak wspominałem wcześniej, ludzie którzy na co dzień mają mało wspólnego z boksem mocno wspierali i kibicowali.
Masz 37 lat, lecz przeżywasz doskonały okres. Stoczyłeś 15 zawodowych walk, 14 zakończonych przez nokaut i 1 przez decyzję sędziów. Walka o obronę pasa wydaje się być nieunikniona.. Walka o obronę pasa na pewno będzie, lecz musimy poczekać co życie przyniesie i jak będą wyglądać moje najbliższe miesiące. Czekam na oferty z wagi ciężkiej z ciekawymi i mocnymi nazwiskami, bo z chęcią spróbuję swoich sił z najlepszymi.
Alen Babic (11-1, 10 KO) poinformował w mediach społecznościowych, że wrócił na salę treningową po niedawnej porażce z Łukaszem Różańskim. Chorwat został znokautowany przez rzeszowianina w pojedynku o tytuł mistrza świata WBC wagi bridger.
- Trening jest dla mnie jak narkotyk. Poniosłem porażkę, ale wracam na właściwe tory - zakomunikował "Dzikus".
32-latek najprawdopodobniej wróci na ring jesienią na gali organizowanej w Wielkiej Brytanii. Przez większość zawodowej kariery Chorwat współpracował z grupą Matchroom Boxing.
Kevin Lerena (29-2, 14 KO) wygrywając w sobotę z Ryadem Merhym uzyskał status oficjalnego pretendenta do tytułu mistrza świata WBC wagi bridger, który należy do Łukasza Różańskiego (15-0, 14 KO). Pięściarz z Republiki Południowej Afryki deklaruje, że jest gotowy stoczyć pojedynek z rzeszowianinem na gali organizowanej w Polsce.
- Świetnie byłoby stoczyć walkę z Różańskim w RPA, ale wiemy, że to będzie trudne. Mój promotor jest w tej sprawie optymistą i zobaczymy jak potoczą się sprawy. Chciałbym walki w RPA, ale jeśli trzeba będzie lecieć do Polski, to jestem gotowy - mówi 31-latek.
- Krążą pogłoski, że Różański może zwakować pas i przejść do wagi ciężkiej. Mam nadzieję, że tak się nie wydarzy, ponieważ byłoby to rozczarowujące - dodaje Lerena.
Pogromca Mariusza Wacha zapowiada, że przez kilka tygodni będzie odpoczywał od sali treningowej, a do pojedynku z Różańskim chciałby przystąpić jesienią.
- Za mną dwa trudne okresy przygotowawcze i dwie trudne walki. Myślę, że dobrym terminem na walkę z Różańskim byłby październik. Na razie chcę odpocząc, a potem został mi ostatni krok na drodze do mistrzostwa świata - podsumowuje Lerena.
W rozegranym RPA finałowym eliminatorze WBC wagi bridger Kevin Lerena (29-2, 14 KO) pokonał jednogłośnie na punkty Ryada Merhy (31-2, 26 KO), zostając obowiązkowym pretendentem do pasa należącego od niedawna do Łukasza Różańskiego (15-0, 14 KO).
Walka nie była porywającym widowiskiem. Obaj pięściarze boksowali dość ostrożnie, jednak inicjatywa należała do zawodnika gospodarzy, który dość prostymi środkami (kombinacja prawy-lewy prosty) urywał kolejne rundy. Mehry ożywił się pod koniec pojedynku, jednak ostatecznie sędziowie punktowali 118-110, 115-1131, 116-112 dla pięściarza z Republiki Południowej Afryki.
Po ogłoszeniu werdyktu promotor Lereny Rodney Berman oświadczył, że zrobi wszystko, by mistrzowski bój z Różańskim nie odbył się w Polsce: - Przebijemy ich ofertę finansową - stwierdził.
Mistrz świata WBC wagi bridger Łukasz Różański (15-0, 14 KO) był gościem programu "Koloseum" w Polsacie Sport. Jednym z poruszonych tematów była potencjalna walka rzeszowianina z Adamem Kownackim (20-3, 15 KO).
Różański zapytany o pojedynek z 34-latkiem mieszkającym od dłuższego czasu w USA zadeklarował, że wygrałby takie starcie. Podobną opinię wyraził Przemysław Saleta.
- Łukasz wygrałby z dzisiejszym Kownackim, ponieważ Adamowi po dwóch porażkach przed czasem brakuje pewności, że każde uderzenie może przyjąć, a za każdy przyjęty cios, może oddać swoje trzy - ocenił Saleta.
- Kiedy pojawiają się wątpliwości, to robią się dziury, a Kownackiego łatwiej trafić. Ostatnie dwie walki pokazały, że najlepsze lata są już za Kownackim. Z drugiej strony Łukasz ma też czym uderzyć - dodał były czempion Europy wagi ciężkiej.
Potencjalna walka Różańskiego w kategorii ciężkiej nie oznacza jednak, że pięściarz z Podkarpacia zamierza zrezygnować z pasa mistrzowskiego World Boxing Council w limicie do 101,6 kg.
- Kiedy Oscar Rivas był mistrzem WBC wagi bridger, to otrzymał od federacji zgodę na walkę w wadze ciężkiej bez utraty tytułu. Nie widzę przeskód, żebym ja takiej zgody też nie otrzymał - powiedział Różański.
W sobotę na gali organizowanej w Kempton Park dojdzie do walki eliminacyjnej do tytułu mistrza świata WBC wagi bridger pomiędzy Ryadem Merhym (31-1, 26 KO) i Kevinem Lereną (28-2, 14 KO). Zwycięzca będzie oficjalnym pretendentem dla Łukasza Różańskiego (15-0, 14 KO), który od kwietnia jest mistrzem World Boxing Council.
- To będzie niesamowity pojedynek. Merhy to były mistrz świata, który jest niezwykle wymagającym rywalem. Pojedynek nie będzie łatwy, ale cel jest jeden. Zwycięstwo, a następnie pojedynek z Różańskim - mówi Kevin Lerena.
- Jestem w lepszej formie, niż przed moim ostatnim występem. W sobotę wszyscy zobaczą moją najlepszą formę, a ja zamierzam zostać trzecim mistrzem świata pochodzącym z Republiki Południowej Afryki. Pierwszy krok to wygrana z Merhym, drugi to zwycięstwo z Różańskim - dodaje 31-latek, który w ubiegłym roku wygrał na punkty z Mariuszem Wachem.
Merhy jesienią zwakował regularny pas WBA wagi junior ciężkiej i ogłosił przejście do wyższej kategorii. Lerena w ostatnim występie przegrał przed czasem z Danielem Dubois walkę o regularny pas WBA wagi ciężkiej.
22 kwietnia w podrzeszowskiej Jasionce Łukasz Różański (15-0, 14 KO) sięgnął po mistrzowski pas WBC wagi bridger, nokautując w pierwszej rundzie Alena Babica. Polski czempion trzy dni temu ze swoim trofeum odwiedził grób byłego prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca.
Ferenc przez lata był wielkim przyjacielem boksu i mocno wspierał sportowe kariery zawodników z Rzeszowa. - Panie Prezydencie - melduję wykonanie zadania...Dziękuję, to nasz wspólny sukces! - napisał mistrz z Podkarpacia przy fotografii z cmentarza opublikowanej w mediach społecznościowych.
Łukasz Różański aktualnie odpoczywa po wielomiesięcznych przygotowaniach do kwietniowego pojedynku. Jego sportowe plany nie są jeszcze znane. Pięściarz nie wyklucza występu w kategorii ciężkiej.
W kwietniu tego roku Łukasz Różański (15-0, 14 KO) pokonał Alena Babicia (11-1, 10 KO) w starciu o pas mistrza świata federacji WBC w kategorii bridger. Z tego względu udaliśmy się do Rzeszowa, by porozmawiać z jedynym obecnym zawodowym bokserskim mistrzem świata z Polski. - Babić powiedział, że on walczy całe życie i ja jeszcze nie spotkałem takiego dzikusa. Pomyślałem sobie wtedy - chłopie, spotykałem większych dzikusów, poza tym ty jesteś jeden, a ja miałem sytuacje, w których musiałem powstrzymać pięciu czy dziesięciu! - mówi nam Różański, bez wątpienia najmniej spodziewany mistrz świata w najnowszej historii polskiego boksu, którego cała kariera i życie są wprost zadziwiające.
Kurz po bitwie już opadł? Łukasz Różański: Jeszcze nie do końca, ale powoli opada. Cieszę się, że wszystko potoczyło się po mojej myśli. Teraz jeszcze przez chwilę jestem do dyspozycji mediów. Dlatego bezpośrednio po walce nie planowałem wolnego. Wiedziałem, że może być taka sytuacja, że będę wyeksponowany medialnie.
Miałeś jakieś marzenie, które chciałbyś odhaczyć po zdobyciu pasa? Albo inaczej - jakąś formę nagrodzenia samego siebie? Niczego takiego nie planowałem. Ogólnie chciałbym zainwestować te pieniądze na tyle, bym miał z nich emeryturę która pozwoli mi normalnie żyć. Ja też nigdy nie zapominałem o codziennym życiu – poza ringiem prowadzę własną firmę. Ale na pierwszym miejscu stawiam boks, a wszystko dzięki grupie wspaniałych ludzi, których mam wokół siebie. Może nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, ale gdybym przez te półtora roku miał żyć tylko z boksu, to zrezygnowałbym z pięściarstwa. Jednak moi partnerzy oraz sponsorzy wspierali mnie na tyle mocno, że mogłem sobie wszystko poukładać w głowie i czekać na swoją szansę.
Czytałem komentarze kibiców po twojej wygranej. Pojawiło się sporo głosów, że teraz powinieneś przejść do kategorii ciężkiej i zrobić walkę za wypłatę życia. Nie ukrywam tego, że mam plan by zawalczyć w wadze ciężkiej. Na ringu miałem zaczepić Dilliana Whyte’a, ale wszystko działo się tak szybko, że zanim się obejrzałem, jego już nie było. A szkoda, bo chciałem mu powiedzieć, że może by się ze mną spróbował. (śmiech)
Trochę wyprzedziłeś moje następne pytanie. Wyobraź sobie taki scenariusz. Z jednej strony Oscar Rivas wraca z emerytury i chce walki o pas kategorii bridger. Z drugiej strony, ktoś znany z wagi ciężkiej - np. Dillian Whyte, obecny podczas gali w Rzeszowie, proponuje pojedynek na Wyspach. Co wybierasz? Dilliana Whyte’a. Na pewno walka z nim dałaby mi dużo większy rozgłos na świecie, głównie w Wielkiej Brytanii. Ale też upatrywałbym wygranej w takim pojedynku. Jeżeli bym go trafił, to bym już nie popuścił i szedł po zwycięstwo.