
W swoim zawodowym debiucie Mateusz Tryc (1-0, 1 KO) pokonał przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie Tomasza Gargulę (18-7-1, 5 KO). Pojedynek zakończył się po serii ciosów bez odpowiedzi kilkukrotnego medalisty mistrzostw Polski amatorów.
Tryc w swoim stylu od początku ruszył do przodu i zepchnął Gargulę do defensywy. 26-letni pięściarz z Warszawy trafiał mocnymi ciosami z prawej ręki i starał się utrzymywać wysokie tempo walki. Gargula inkasował wiele uderzeń z obu rąk jednak ani razu nie był liczony.
Ostatecznie sędzia ringowy Arkadiusz Małek, widząc bezradność pięściarza z Nowego Sącza, zdecydował się przerwać walkę po jednym z ataków Tryca w trzeciej odsłonie. Tym samym Gargula poniósł szóstą kolejną porażkę.

- Myślę, że to odpowiedni rywal na debiut - mówi serwisowi Ringblog.pl Mateusz Tryc, który 22 kwietnia na gali w Legionowie stoczy swój pierwszy zawodowy pojedynek. Rywalem kilkukrotnego medalisty mistrzostw Polski w boksie olimpijskim będzie Tomasz Gargula (18-6-1, 5 KO).
Nie wziął pan udziału w ostatnich Mistrzostwach Polski Seniorów, a na swoim profilu społecznościowym napisał: "komuś zależało, żeby mi zaszkodzić". To przeważyło szalę, że zdecydował się pan podpisać kontrakt zawodowy?
Mateusz Tryc: Nie. Plany o przejściu na boks zawodowy były już wcześniej. To nie miało żadnego wpływu. Oczywiście chciałem wystartować i zdobyć tytuł mistrza Polski, ale to nie ucieknie, tylko się odroczy i sięgnę po niego w następnym roku.
Mówi się czasem, że boks olimpijski i boks zawodowy to dwie różne dyscypliny. Zgadza się pan?
No jak? Boks to boks. Trochę jeden i drugi rządzi się swoimi prawami, ale ja jestem tylko zawodnikiem i robię, to co mam robić czyli walczę.
Tomasz Gargula to dobry rywal na debiut zawodowy 22 kwietnia w Legionowie? Niektórzy mówią, że nie powinien już wychodzić do ringu.
Nie mnie to oceniać. Rywali również sobie nie dobieram. Myślę, że to odpowiedni rywal na debiut.
Powiedział pan w Polskim Radiu, że wyżej ceni medal olimpijski niż pas zawodowego mistrza świata. Jako zawodowiec będzie się pan starał o start na igrzyskach?
Tak. Będę oczywiście. Medal olimpijski jest cenniejszy. W zawodowym boksie są trzy cenione federacje. Można być mistrzem świata jednej, drugiej lub trzeciej, a olimpiada jest jedną i to raz na cztery lata.
Pełna treść artykułu na Ringblog.pl >>

Andrzej Wasilewski z zadowoleniem przyjął finalizację rozmów z Mateuszem Trycem na temat przejścia na zawodowstwo. Startujący w kategorii półciężkiej czołowy polski pięściarz boksu olimpijskiego na profesjonalnym ringach będzie współpromowany przez grupy Fight Events i Sferis KnockOut Promotions.
- Mateusz to bardzo ciekawy zawodnik, stworzony dla widowiskowych walk zawodowych. Wielokrotnie sparował zresztą z naszymi pięściarzami. Jego styl opiera się na dużej intensywności, ofensywie i dużej liczbie zadawanych ciosów. Na pewno dobrze będzie się go oglądało - ocenia współkierujący Sferis KnockOut Promotions Wasilewski i dodaje: - Myślę, że wkrótce podpiszemy jeszcze kilku innych zawodników z boksu amatorskiego.
Mateusz Tryc swoją pierwsza walkę jako profi stoczy 22 kwietnia na gali w Legionowie, gdzie zmierzy się z Tomaszem Gargulą (18-6-1, 5 KO). Głównym wydarzeniem imprezy będzie pojedynek w kategorii ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Zimnochem (21-1-1, 14 KO) i byłym pretendentem do tytułu mistrza świata Michaelem Grantem (48-6, 36 KO). W Legionowie kibice obejrzą także ciekawie zapowiadającą się konfrontację w wadze półciężkiej pomiędzy Dariuszem Sękiem (26-2-2, 8 KO) i Wiktorem Poljakowem (11-1-1, 6 KO). Zaplanowano także walki Kamila Szeremety (15-0, 2 KO) z Sebastianem Skrzypczyńskim (12-14-2, 5 KO i Michała Syrowatki (17-1, 6 KO) z Krzysztofem Szotem (20-20-2, 5 KO).
Kup bilet na galę w Legionowie. Zobacz walkę Zimnoch - Grant! >

Kilkukrotny medalista mistrzostw Polski w boksie olimpijskim Mateusz Tryc zdecydował się na debiut na zawodowym ringu. Jego pierwszym rywalem będzie Tomasz Gargula (18-6-1, 5 KO).
Pojedynek będzie częścią zaplanowanej na 22 kwietnia gali w Legionowie. Tryc na zawodowych ringach będzie występował w kategorii półciężkiej.
Głównym wydarzeniem tej imprezy w Legionowie będzie pojedynek w kategorii ciężkiej pomiędzy Krzysztofem Zimnochem (21-1-1, 14 KO) i byłym pretendentem do tytułu mistrza świata Michaelem Grantem (48-6, 36 KO). Podczas tej samej gali wystąpią także m.in. Kamil Szeremeta, Dariusz Sęk i Michał Syrowatka.
Kup bilet na galę w Legionowie >

Mateusz Tryc (81 kg) przegrał przez nokaut półfinałowy pojedynek w Vargas z Kolumbijczykiem Juanem Carlosem Carrillo i turniej olimpijski obejrzy w telewizji.
Gdyby sędzia ringowy z Wietnamu, po prawym sierpowym leworęcznego Kolumbijczyka, po którym Tryc padł na deski na początku drugiej rundy, bez liczenia nie przerwał walki, a zrobił to np. chwilę później, po jej wznowieniu, nie byłoby KO, tylko tzw. techniczny nokaut (tko), który dawałyby szanse Polakowi na występ w pojedynku o trzecie miejsce z Ukraińcem Denysem Sołonienką i olimpijski awans wciąż byłby realny.
Oczywiście kubański lekarz mógłby i tak wpisać obowiązkową przerwę Trycowi, ale z tego co mówił mi w telefonicznej rozmowie obecny w Wenezueli Adam Kusior, zastępca supervisora ostatniego turnieju kwalifikacyjnego do igrzysk w Rio, najprawdopodobniej byłby wyrozumiały. Przy nokaucie nie miał jednak wyboru i wpisaL naszemu pięściarzowi do książeczki zawodniczej 30 dni przerwy.
Ten pojedynek od początku nie układał się po myśli Tryca, który wcześniej pokonał dwóch przeciętnych zawodowców, Węgra Norberta Nemasepati i Czecha Ladislava Kutila. Ale tego należało się spodziewać, bo 23 letni Kolumbijczyk Juan Carlos Carrillo, który podobnie jak Polak, rozprawił się z dwoma profesjonałami, Serbem Petarem Maukoviciem (14-0, 13 KO) i Petru Ciobanu (1-1) z Mołdawii, wie na czym polega boks.
W starciu z Trycem potwierdził wszystko, o czym pisałem. Carrillo jest pięściarzem bardzo niewygodnym z racji swojej odwrotnej pozycji i tego, że potrafi mocno skontrować prawą ręką. Ma przy tym dobry refleks i pracę nóg oraz mimo młodego wieku spore doświadczenie. Stoczył ponad 400 walk, zdobywał medale na Pierwszych Młodzieżowych Igrzyskach Olimpijskich (2010) w Singapurze (srebro) i Młodzieżowych MŚ w Baku, w tym samym roku (brąz). W ubiegłym roku na Igrzyskach Panamerykańskich w Toronto dopiero w finale przegrał z Kubańczykiem Julio Cesarem De la Cruzem, trzykrotnym mistrzem świata.
Pełna treść artykułu na Polsatsport.pl >>

Mateusz Tryc przegrał przez nokaut w drugiej rundzie z Kolumbijczykiem Juanem Carlosem Carrillo w półfinale kategorii półciężkiej odbywającego się w Wenezueli turnieju kwalifikacyjnego do Igrzysk Olimpisjkich w Rio de Janeiro.
Awans na Igrzyska w Brazylii w kategorii 81 kg wywalczy trzech pięściarzy. Wcześniej udział w turnieju olimpijskim w Rio zapewnili sobie dwa wicemistrzowie Europy Tomasz Jabłoński (75 kg) i Igor Jakubowski (91 kg).

Ameryka po zwycięstwie Krzysztofa Głowackiego nad Marco Huckiem jest w szoku. A pan?
Krzysztof Włodarczyk, dwukrotny mistrz świata wagi junior ciężkiej: Ja jestem przeszczęśliwy. To piękna sprawa, mamy mistrza świata. Trochę mi przykro, że to nie ja, ale jeszcze nic straconego. Zrobię wszystko, by wkrótce dwóch Krzyśków miało mistrzowskie pasy. Wracając jednak do walki, to Głowacki wykonał kawał dobrej roboty. Oczywiście można było lepiej zaboksować, ale zwycięzców się nie ocenia. A już zwłaszcza po walce, w której zdobyło się tytuł mistrza świata.
Huck przed walką odgrażał się, że wytrze Głowackim ring. Nie wyszło.
Cieszę się z wygranej Krzyśka, ale moim zdaniem Niemiec popełnił taki sam błąd, jak ja – czyli zlekceważył rywala. Długimi momentami wyglądało to tak, jakby nie chciał się w ogóle spocić, w ogóle zmęczyć. Zawsze zadawał mnóstwo ciosów, parł do przodu, a w Newark nie był tym Huckiem, jakiego wszyscy znamy. Już przecież w kilku pierwszych rundach zorientował się, że rywal jest z najwyższej półki, a mimo to nadal walczył na pół gwizdka. Dziwne.
Był pan jednym ze sparingpartnerów Głowackiego przed walką z Huckiem. Jak pan wspomina ten czas?
Bardzo dobrze. Sparingi są po to, by się uczyć, a Krzysiek chciał się uczyć. Piękna sprawa, że mogłem dorzucić swoją cegiełkę do tego zwycięstwa. Muszę przyznać, że Głowacki dał mi takiego mobilizacyjnego kopa, takiego pstryczka. Pokazał, że trzeba zapier***** na treningach, że ciężką pracą można spełnić swoje największe marzenia.
Pełna rozmowa z Krzysztofem Włodarczykiem na Sport.tvp.pl >>

- Muszę w końcu wygrać - mówi Mateusz Tryc (-81 kg), który będzie boksował przed własną publicznością w Wyszkowie w piątkowym meczu Rafako Hussars Poland z Puerto Rico Hurricanes w lidze WSB. Spotkanie rozpocznie się o godz. 20.30. Transmisja w TVP Sport.
Mateusz Tryc występował w Husarii w jej pierwszym sezonie w World Series of Boxing. Po rocznej przerwie wrócił do drużyny, ale wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo. - Pierwsze walki toczyłem w wadze -73 kg, bowiem wówczas były inne limity kategorii. Musiałem zbijać za dużo kilogramów. Do udanych nie zaliczam też dwóch tegorocznych walk. Ale nie ma co, trzeba w piątkowy wieczór wyjść, wygrać i się przełamać. Na pewno na trybunach będzie rodzina i dużo znajomych - mówi Mateusz Tryc, ćwierćfinalista Mistrzostw Europy 2013.
W sezonie 2015 Mateusz Tryc był bliski pokonania Chorwata Hrvoje Sepa z Astana Arlans Kazakhstan. Niestety przegrana ostatnia runda sprawiła, że zwyciężył rywal, a Kazachowie całe spotkanie 3-2. Ten zespół w obecnych rozgrywkach wygrał wszystkie spotkania. - Mateusz Tryc dobrze wie, bo wielokrotnie rozmawialiśmy, że oczekujemy od niego wygranych walk. Inaczej, jaki jest sens występów w lidze WSB - powiedział trener Zbigniew Raubo.
W jednym spotkaniu tego zawodnika zastąpił Jordan Kuliński, ale nie sprostał wtedy wyzwaniu. - To będzie moja pierwsza potyczka w Wyszkowie. Mam nadzieję, że publiczność poniesie mnie do triumfu. Liczę, że wreszcie też jako zespół postawimy kropkę nad i i wygramy. Jeśli chodzi o formę i zdrowie, różnie to się układa. Ogólnie ostatnio mam pecha, który mnie prześladuje od początku roku. Ale zapewniam, że na swoim ringu stoczę twardą i zaciętą walkę - mówi Mateusz Tryc, który wcześniej trenował karate kyokushin i kick-boxing.
W drużynie Portoryko trzy walki w tym sezonie w wadze półciężkiej stoczył Joseph Laboy. Wszystkie przegrał. Właśnie on będzie rywalem Mateusza Tryca w piątkowy wieczór.

Pochodzący z Wyszkowa Mateusz Tryc (-81 kg) wystąpi w swoim mieście w zawodowej lidze WSB. Oprócz niego, w składzie Rafako Hussars Poland na piątkowy mecz (g. 20:30) z Puerto Rico Hurricanes są m.in. trzej obcokrajowcy. Czy zespół Zbigniewa Raubo sięgnie po trzy punkty?
Tym razem piątkę zawodników, których zobaczymy w akcji stanowią Niemiec Hamza Touba (-52 kg), Dawid Michelus (-60 kg), Steven Gerrard Donnelly (-69 kg) z Irlandii Północnej, Mateusz Tryc (-81 kg) i Litwin Mantas Valaviczius (+91 kg). - W naszym sztabie trenersko-menedżerskim zastanawialiśmy się długo nad obsadą aż 3 z 5 wag. Przymierzaliśmy się m.in. do Mateusza Polskiego w wadze lekkiej i Rogera Hryniuka w ciężkiej, ale z różnych względów prawdopodobnie zobaczymy ich dopiero w kolejnym spotkaniu. Ostatecznie wybór padł na trzech bokserów zagranicznych i dwóch polskich. Liczymy, że w tym składzie wygrają z Portorykańczykami - powiedział szef Rafako Hussars Poland Jarosław Kołkowski.
Oficjalne ważenie połączone z konferencją prasową odbędzie się w czwartek o g.13:00 w Zespole Szkół "Rybienko Leśne" - Szkoła Podstawowa nr 3 im. Jana Hempla w Wyszkowie, ul. Stefana Batorego 6. To będzie szczególny występ dla Mateusza Tryca, który - jako jeden z niewielu obecnych bokserów - występował w Husarii w jej pierwszym sezonie w World Series of Boxing, ale wciąż czeka na pierwszą wygraną. Może to się uda przy wsparciu swoich kibiców.
W poprzednich latach Husaria przegrywała w tym mazowieckim mieście z Azerami czy Kazachami. W piątkowym spotkaniu (transmisja w TVP Sport) też nie będzie zdecydowanym faworytem, bowiem w 3 dotychczasowych meczach w wagach od -52 kg do +91 kg Biało-Czerwoni wywalczyli tylko 1 pkt. Byli bardzo blisko sensacyjnego pokonania utytułowanych Kazachów. Miejmy nadzieję, że przełamanie nastąpi właśnie w Wyszkowie. Portorykańczycy pokonali Condors Argentina 3-2 i Caciques Venezuela 4-1 oraz przegrali z Azerbaijan Baku Fires 1-4. Ich najlepszym bokserem jest 20-letni Jeyvier Jesus Ocasio Cintron (-52 kg), który wygrał wszystkie 3 walki, w tym jedną przez nokaut. Mając 17 lat dotarł do ćwierćfinału Igrzysk Olimpijskich w Londynie, a w tym samym 2012 roku zdobył tytuł młodzieżowego wicemistrza świata w Armenii.
